Mam dylemat. Usłyszałam takie słowa więc pytam Was ! Co się zmienia ? Czy nie jesteście sobą zmęczeni ? Jak dzielicie Zamieszkajmy razem czyli co się zmienia ?
Witam, z tego co Pani napisała, trudno wywnioskować, co znaczy w szczególne, że ‘wciąż mieszkają Państwo razem’ i dlaczego to by miało być dla niego wygodne. Jeśli rozstali się Państwo, ale dalej prowadzą wspólne gospodarstwo domowe i czasami uprawiają seks, to z pewnością może nie być dla Pani dobre, gdyż może być to wygodne dla Pani ex, a ten stan rzeczy jednocześnie podtrzymuje w Pani nadzieję, zupełnie bezpodstawnie, bo sama chęć mieszkania z kimś nie świadczy o zaangażowaniu emocjonalnym. Nie jest możliwe domyślenie się, co Pani partner myśli i czuje, ale najprościej można się tego dowiedzieć pytając go o to, także o nieścisłości w jego ‘zeznaniach’: że nie chce z nikim być, a mówi, że chciałby założyć rodzinę; dlaczego Państwo się rozstali – może byłoby możliwe zmienienie czegoś w Państwa relacji, by kontynuowanie związku było możliwe; czy rozważa ponowne związanie się z Panią. Jeśli Pani partner w takiej rozmowie podtrzyma swoją niechęć do kontynuowania związku, a nie będzie mu przeszkadzało wspólne mieszkanie, to zachęcam do przyjęcia do wiadomości, że tak po postu jest i nic więcej się pod tym nie kryje. Przyjęcie do wiadomości tego jak sprawy między Państwem wyglądają, pozwoli Pani na podjęcie decyzji co jest dla Pani dobre – czy pozostanie w mieszkaniu, czy jednak wyprowadzenie się i podjęcie próby ułożenia sobie życia z kimś innym. Pozdrawiam, Elwira Chruściel Witam. Mój problem dotyczy zamieszkania z chłopakiem. Jestesmy razem 8 miesiecy,3 miesiące temu postanowiliśmy że zamieszkamy razem. Problem w tym że od tego czasu chciałabym żeby każdy wolny czas spędzał ze mną. Dużo czasu spędza w pracy i chcę żeby czas poza nią poświecał tylko mnie. Przeszkadz Miłość I co dalej Tatiana Mindewicz-Puacz Wydawca: Agora Oprawa: Miękka ze skrzydełkami Format: Liczba stron: 240 Wydanie: 1 Rok wydania: 2018 Po sukcesie książki „Luz. I tak nie będę idealna” Tatiana Mindewicz-Puacz powraca z książką na temat związków Wydawałoby się, że jeśli chodzi o miłość... najważniejsze to się zakochać, a potem wszystko stanie się samo, będziemy żyli długo i szczęśliwie. Dlaczego zatem tak wielu z nas, choć żyje we dwoje, jest samotnych? Czemu po jakimś czasie nasze rozmowy przeradzają się w bitwy? Skąd poczucie żalu i niezrozumienia w relacji z ukochaną osobą? Jak to się dzieje, że zamiast odczuwać radość, dopada nas bezradność lub lęk? Dwoje samotnych ludzi w związku to wcale nie rzadkość. Oddalanie się od siebie nie następuje jednego dnia, zazwyczaj nie poprzedza go spektakularne wydarzenie. Pierwsze oznaki są prawie niezauważalne lub występują tylko u jednej osoby. Jak je rozpoznać? Co zrobić, żeby nie dopuścić do pogłębienia kryzysu? Jak zadbać o bliskość, pielęgnować intymność, a przede wszystkim nauczyć się słuchać siebie wzajemnie z uważnością? Tym razem autorka pokazuje nie tylko punkt widzenia kobiet, ale także sposób, w jaki mężczyźni mogą postrzegać trudności w relacjach. Uwrażliwia na cienką granicę między tym, za co jesteśmy odpowiedzialni sami, a tym, czego możemy i powinniśmy oczekiwać od naszego partnera lub partnerki. Tatiana Mindewicz-Puacz pisze tę książkę przede wszystkim jako kobieta, pełna empatii dla swoich bohaterek, świadoma, że mogłaby być jedną z nich. Choć czerpie obficie ze swojego doświadczenia w pracy terapeutycznej i coachingowej, nie ocenia, nie daje instrukcji, nie poucza. Pomaga zrozumieć siebie i spojrzeć z innej perspektywy na relację z ukochaną osobą. Trzeba to powiedzieć głośno: bez zaangażowania nic nie będzie dobre, ani rozmowa, ani obiad, ani seks Jak się nie rozstać, a jeśli rozstać, to jak? Katarzyna Miller Wydawca: Świat Książki Oprawa: Zintegrowana Format: Liczba stron: 312 Rok wydania: 2018 Jak się nie rozstać, a jeśli się rozstać, to jak? Rozglądamy się wokół – bardzo dużo ludzi się rozwodzi, rozstaje. A przecież nikt tego nie chciał, rozpoczynając miłość, związek, wspólne życie. Przecież zawsze wierzymy, że u nas będzie inaczej. Dobrze. Wspaniale. Co takiego się zdarzyło, co się dzieje, że po jakimś czasie czujemy, że już nie możemy wytrzymać, że się dusimy, że nie możemy się wzajemnie znieść? Przecież miało być zupełnie inaczej… Ta książka ma Ci pomóc zobaczyć, gdzie jesteś i co możesz zrobić, żeby poprawić swój związek, lub też pomóc Ci zrozumieć, że być może jesteś w momencie, w którym relacja z Twoim partnerem nadaje się już tylko do zamknięcia.
Pojawia się nadzieja, że tym razem będzie inaczej. Trwa to jakiś czas, ale miodowy okres nieuchronnie się kończy. Stopniowo ujawniają się tendencje partnerów, jakby jacyś ukryci gracze rozstawiali na szachownicy swe figury.

konto usunięte Temat: Rozstać się czy zostać razem? Witam! Jestem mężatką z 15-letnim stażem i 2 dzieci. Po tychże 15 latach mąż mnie poinformował, że mnie już nie kocha. Że nie czuje tego co wcześniej, że jestem mało spontaniczna, mało czuła i w ogóle nie taka jak kiedyś. I że się zakochał. Tamta kobieta była mu wsparciem, mógł z nią o wszystkim porozmawiać, doskonale się rozumieli. (Zupełnie jak my kiedyś, z jego opowieści ta kobieta jest bardzo do mnie podobna z charakteru). Na szczęście lub nieszczęście , powiedziała mu, że nie chce odwzajemnić jego uczuć, nie chce pakować się w chory wiązek i jeszcze rozbijać małżeństwa. Więc teraz mój mąż, jest nieszczęśliwie zakochany w niej, a ze mną wiążą go zobowiązania (dzieci, dom, kredyt hipoteczny). Zgadzamy się oboje, że powinniśmy dać naszemu małżeństwu szanse. Ale on potrzebuje czasu, żeby rozeznać się w swoich uczuciach, żeby „zapomnieć o tamtej” (jego słowa). Już trzeci raz przedłuża ten czas (o kilka dni – tydzień) do namysłu. Postanowiłam, że nie dam mu przedłużyć tego czasu o kolejne dni – ale może się mylę? Może powinnam dać mu tyle czasu ile uważa za stosowne? Jeżeli wciąż nie podejmie decyzji – powinnam się z nim rozstać czy jednak skłonić go do pozostania? Ja nie jestem pewna czego chcę: z jednej strony kocham go jak wariatka i chcę go za wszelką cenę zatrzymać, ale z drugiej nie chcę go również zmuszać żeby robił coś wbrew sobie. Był tu na forum podobny wątek Anny M. Bardzo wiele z jej sytuacji widzę również u siebie. Ona była tylko bardzo zdeterminowana by mąż do niej wrócił. Ja swojemu powiedziałam, że wolałabym go widzieć szczęśliwego – nawet jeżeli nie ze mną. On jest niezdecydowany, a ja żyję w takim zawieszeniu. Poradźcie, jak odnaleźć się w takiej sytuacji? Temat: Rozstać się czy zostać razem? Pokochać siebie i uświadomić sobie,ze nasze szczescie nie zależy od drugiej osoby. Nikt Ci nie odpowie zostac czy nie ale jak powiedział filozof - puść to na czym Ci zależy jesli jest Twoje wróci i to prawda. Bo jesli nie- nigdy Twoje nie było. Ja nie chciałabym mężczyzny zakochanego w innej. Nigdy. Temat: Rozstać się czy zostać razem? Moim zdaniem w takich kwestiach nikt nie może nikomu doradzac....nie ma dwóch takich samych sytuacji, dwóch takich samych odczuć...tylko Ty wiesz co powinnaś zrobic:) Temat: Rozstać się czy zostać razem? Moim zdaniem po tylu latach małżeństwa miłość to już nie emocje,uczucia i motylki jak u nastolatków czy na początku wspólnej drogi. To DECYZJA, rozum i wola. Postanowienie. Być może nuda,i rutyna codzienności was dobija? Brak ,emocji, wrażeń. Kiedy byliście ostatnio na romantycznej kolacji bez dzieci i wyłączonymi telefonami? A na randce? W kinie? Rozmawiacie ze sobą czy tylko wymieniacie uwagi na temat tego co jest do zrobienia,załatwienia,kupienia? A dużo czasu spędzacie razem rodzinnie?czy uciekacie przed tv,ksiazki,gazety,do znajomych? Nawet księża mówią,że zakochują się wielokrotnie. Ale pojedli decyzje i ślubowali i rozumem i wolą się jej trzymają. Wystarczy że odpowiesz sobie,nie musisz pisać tutaj Temat: Rozstać się czy zostać razem? Moim zdaniem warto skorzystać z konsultacji małżeńskiej u psychoterapeuty zajmującego się terapią rodzin. Nie koniecznie po to aby podejmować od razu terapię, ale na początek po to aby przyjrzeć się szerzej co dzieje się w Waszej relacji... konto usunięte Temat: Rozstać się czy zostać razem? Bardzo dziękuję Wam za wsparcie i Wasze opinie. Joanno,też tak kiedyś myślałam. Że nie zniosłabym gdyby mąż przestał mnie kochać, lub co gorsza pokochał inną. Ale teraz? Pewnie głupia jestem, bo naprawdę mi go szkoda, kiedy się tak miota. Rozumem ogarniam i zgadzam się z Tobą, że moje szczęście zależy tylko ode mnie. Ale uczucia w tym miejscu biorą górę i nie wyobrażam sobie swojego szczęścia bez tego faceta. Grzegorzu, no właśnie w tym miejscu mam problem. Bo jeżeli mój mąż nie podejmie decyzji ani na tak ani na nie, to co powinnam zrobić? Czy to wahanie uznać za "raczej tak" i nakłaniać go do ratowania związku czy "raczej nie" i odpuścić. Radosławie, masz rację odpuściliśmy. Zapomnieliśmy o pielęgnowaniu tego uczucia. Randki? Rozmowy? On ucieka w swoje bardzo czasochłonne hobby, a ja pozostawiona sama sobie w książki i komputer. To hobby dostarcza mu takich emocji, że nuda małżeńskiego pożycia i obowiązków nie ma żadnych szans. A co do Twojego zdania, że dojrzała miłość to nie zauroczenie, nie te motylki w brzuchu tylko DECYZJA, rozum i wola - to ja się z Tobą doskonale zgadzam. Mąż zadał mi pytanie co bym zrobiła na jego miejscu? Gdybym się zakochała? Niestety nie umiem odpowiedzieć na takie pytanie, bo nie dopuszczam w ogóle takiej możliwości. Nie zauważam prób flirtów, na próby podrywu reaguję krótko i stanowczo. Więc jak miałabym się odnaleźć w jego sytuacji? Już pomijając takie "drobiazgi" jak dzieci, dom, obowiązki i on. Chyba jestem zbyt odpowiedzialna ;-( Agnieszko, jeśli chodzi o terapię, ja jestem już zapisana. Natomiast mąż odmówił. Przynajmniej na razie. Jeżeli zdecyduje się zostać i będziemy walczyć o naszą rodzinę, może da się namówić. Temat: Rozstać się czy zostać razem? Małgosiu, nie jesteś głupia. Po prostu kochasz, tak jak powinno sie kochac - bezinteresownie. Zakochać moze sie kazdy choć nie jest to tak ad hoc - z reguły w związku od dłuzszego czasu już coś nie gra i to stwarza pole do takiej mozliwosci. Zakochany w żonie maż nie zakocha sie w innej. Celowo uzywam słowa zakochany a nie przyzwyczajony, szanujacy czy nawet kochajacy bo ja nigdy nie podam sie teorii,ze miłosc po wielu latach zwiazku to nie motyle. Bzdura. Tylko,ze my wciaż zapominamy, ze zwiazek to zdobywanie się nawzajem kazdego dnia, to poznawanie siebie, fascynacja i odkrywanie. Zapominamy,ze rzetelność, poczucie bezpieczeństwa, przyzwyczajenie, zobowiazania sa tak samo a czasem nawet mniej wazne niż entuzjazm, namietnosć, pasja. Powtórze sie bo juz to pisałam..kobieta musi byc dla meżczyzny wyzwaniem, inaczej go nudzi. Dlatego tak czasem szaleją za nieprzewidywalmnoscią..baa ta nieprzewidywalnośc potem okazuje sie najczesciej po prostu nieodpowiedzialnością albo niedojrzałoscią..ale to temat na inną bajkę. Twój maż tez prawdopodobnie nie tyle się zakochał co uległ fascynacji kobieta, ktora jest Twoim przeciwieństwem, cóz jeśli chcesz go odzyskać musisz stac sie dla niego zagadką, wyzwaniem. Nie wolno Ci rozpaczać, wrecz przeciwnie, pierś i czoło w górę, szpilki na nogi, jesteś kobietą a to zobowizuje. Życzę Ci szczescia i powodzenia zainteresowania się też sobą samą, odkrycia siebie na nowo a moze któregos dnia spojrzysz ze zdziwieniem na meza i spytasz - i co ja takiego w nim widziałam? konto usunięte Temat: Rozstać się czy zostać razem? Masz rację, Joanno. Zabrakło w naszym związku tej nutki tajemnicy. Znaliśmy się jak łyse konie, wspólne tematy, poczucie humoru, myśleliśmy nawet w tym samym czasie o tym samym. To czym tu zaskoczyć? Chyba tylko tymi szpilkami ;-) Mam nawet taki plan, żeby zająć się sobą, jakaś "magiczna metamorfoza", może też znajdę sobie jakieś ekstremalne hobby? Tamta kobieta taką zupełnie moją przeciwnością podobno nie była - przynajmniej z charakteru (wg opowieści męża - mówiłyśmy obie to samo), ale nie wiem, czy to lepiej czy gorzej? Temat: Rozstać się czy zostać razem? Małgorzata D.: Masz rację, Joanno. Zabrakło w naszym związku tej nutki tajemnicy. Znaliśmy się jak łyse konie, wspólne tematy, poczucie humoru, myśleliśmy nawet w tym samym czasie o tym samym. To czym tu zaskoczyć? Chyba tylko tymi szpilkami ;-) Mam nawet taki plan, żeby zająć się sobą, jakaś "magiczna metamorfoza", może też znajdę sobie jakieś ekstremalne hobby? Tamta kobieta taką zupełnie moją przeciwnością podobno nie była - przynajmniej z charakteru (wg opowieści męża - mówiłyśmy obie to samo), ale nie wiem, czy to lepiej czy gorzej?Lepiej :) widocznie to Ty masz w sobie coś czego szuka u innej. Metamorfoza super pomyśl ale pamiętaj robisz to dla siebie :) konto usunięte Temat: Rozstać się czy zostać razem? Joanna Małgorzata W.:Lepiej :) widocznie to Ty masz w sobie coś czego szuka u innej. To miłe, tak o tym nie myślałam :) SMS-wałam z mężem, bo znów dowiedziałam się , że nie zamierza wrócić dziś do domu. Spytałam dlaczego - odpowiedział, że nie chodzi mu o to by mnie zdenerwować. "Tylko po prostu cie unikam" - odpisał. Nie wiem już, co mam robić. Dałam mu czas do środy - ale co jeśli dalej będzie mnie unikał? Zacząć szukać mieszkania do wynajęcia? Temat: Rozstać się czy zostać razem? Małgorzata D.: Joanna Małgorzata W.: Lepiej :) widocznie to Ty masz w sobie coś czego szuka u innej. To miłe, tak o tym nie myślałam :) SMS-wałam z mężem, bo znów dowiedziałam się , że nie zamierza wrócić dziś do domu. Spytałam dlaczego - odpowiedział, że nie chodzi mu o to by mnie zdenerwować. "Tylko po prostu cie unikam" - odpisał. Nie wiem już, co mam robić. Dałam mu czas do środy - ale co jeśli dalej będzie mnie unikał? Zacząć szukać mieszkania do wynajęcia?Zaczac szukac zastępcy. Serio, miły adorujacy Cię Pan z pewnością ułatwi i nie zaszkodzi. Żyjemy w XX wieku czas patriarchatów minął bezpowrotnie. Nie chodzi o kochanka, nie, ot przyjciel. kolega, sąsiad znajomy z którym mozna po koleżeńsku iść do kina. konto usunięte Temat: Rozstać się czy zostać razem? Cały czas próbuję się przygotować na ostateczny cios:" Nie, nie chcę już z tobą być" ale to tak boli. Moje poczucie własnej wartości leży i płacze zwinięte w kąciku. A co jeśli nawet zgodzi się pracować nad naszym małżeństwem, ale będzie stosował bierny opór. To by było najprostsze: nic nie musiałby robić, a to ja byłabym ta zła, co się czepia. Jeśli się rozstaniemy, trzeba będzie zlikwidować dom, przeprowadzić się, on będzie musiał znaleźć sobie coś nowego, ewentualna separacja lub rozwód - to kolejne komplikacje, poinformować rodzinę, doświadczyć ich rozczarowania. Jeśli zostaniemy razem to jakąś pracę również będzie trzeba wykonać - terapia, trudne rozmowy, nowe zasady. A robienie uników "chroni" go w pewnym stopniu przed tymi wszystkimi decyzjami, które musiałby podjąć. Przechodzę od rozpaczy do wątłego optymizmu w ciągu kilku godzin. Ta huśtawka jest wyczerpująca i nieznośna. Ciągle czekam, że się odezwie, od telefonu się nie odrywam. Żałosne, prawda? Najgorsze jest czekanie... Wiem, że powinnam się czymś zająć, ale moje skupienie jest takie, że trzy razy zaparzam tę samą herbatę, albo idąc na piętro w domu zapominam po co idę. Najchętniej zasnęłabym na te kilka dni - taki sen bez snów, czarna dziura. Temat: Rozstać się czy zostać razem? Małgorzata D.: Jeżeli kochasz swego męża to powiedz mu to, Powiedz też , że jest dalej dla Ciebie ważną osobą i że Ci na nim zależy. Mężczyzna też potrzebuje takich informacji. Tu nie chodzi o zatrzymywanie kogoś na siłę. Ale gdy Twój mąż jest na rozstaju drogi, to warto wyciągnąć rękę. Nie szukaj innych w tej chwili kolegów czy adoratorów. To moim zdaniem nie jest korzystne w sytuacji kryzysowej w związku, a wręcz przeciwnie może przyspieszyć jego rozpad. Nie wchodź też nawet w myślach w jakiekolwiek porównywania z innymi kobietami. Mężczyzna też może być zakręcony podobnie jak i kobieta w jakimś romansie. Ale oddalenie się nie sprzyja tu powrotowi. Kobieta też może zrobić pierwszy krok. Kochając siebie i kochając jego nic nie tracisz gdy zrobisz Ty pierwszy teraz krok. Temat: Rozstać się czy zostać razem? Małgorzata D.:Przechodzę od rozpaczy do wątłego optymizmu w ciągu kilku godzin. Ta huśtawka jest wyczerpująca i nieznośna. Ciągle czekam, że się odezwie, od telefonu się nie odrywam. Żałosne, prawda? Najgorsze jest czekanie... Wiem, że powinnam się czymś zająć, ale moje skupienie jest takie, że trzy razy zaparzam tę samą herbatę, albo idąc na piętro w domu zapominam po co idę. Najchętniej zasnęłabym na te kilka dni - taki sen bez snów, czarna dziura. Możesz tak się teraz czuc ale nie dowalaj sobie i postaraj sobie przypomniec te sytuacje w których było wam pięknie, ciepło, serdecznie i czule. Nie projektuj negatywów. konto usunięte Temat: Rozstać się czy zostać razem? Krystyna S.: Jeżeli kochasz swego męża to powiedz mu to, Powiedz też , że jest dalej dla Ciebie ważną osobą i że Ci na nim zależy. Ależ on doskonale o tym wie, bo powtarzam mu to przy każdej naszej rozmowie. Może nawet powinnam trochę odpuścić, bo zdaje się że "daję mu pozwolenie" na to wszystko, bo tak go kocham. Wyciągam rękę i stoję tak z tą wyciągniętą ręką, gotowa by go chwycić w objęcia gdy tylko odpowie. Temat: Rozstać się czy zostać razem? Małgorzata D.:Widzisz włożyłaś się w układ gdy Twoje szczęscie jest zależne od meza, on jest woim być albo nie byc, do tego boisz się zmian i co najgorsze - co pomyślą sobie inni? A kogo to ochodzi? Niech myslą co chcpą, to Twoje życie i tylko Twoje, takie chwile przekonują nas na kim naprawdę możemy polegać. Pamietaj - zmiany zawsze są dobre bo albo zmieniają naszą sytuację na lesze albo - zmieniajac nawet na pozornie gorsze wspierają nasz rozwój wewnetrzny uczą siły tak jak każde bolesne doswiadczenie czyni nas silniejszym. konto usunięte Temat: Rozstać się czy zostać razem? Krystyna S.: Nie projektuj negatywów. Kiedy właśnie te negatywy są najświeższe . Wyrzucam sobie, co zrobiłam źle, rozpamiętuję każde zdanie, doszukując się swojej winy. Jestem wściekła na niego, że stawia mnie w takiej sytuacji. Interpretuję zachowania szukając spisków i manipulacji. I ta dobijająca bezradność, bo w tej chwili nic nie mogę zrobić. konto usunięte Temat: Rozstać się czy zostać razem? Joanna Małgorzata W.: Małgorzata D.:Widzisz włożyłaś się w układ gdy Twoje szczęscie jest zależne od meza, on jest woim być albo nie byc, do tego boisz się zmian i co najgorsze - co pomyślą sobie inni? A kogo to ochodzi? Niech myslą co chcpą, to Twoje życie i tylko Twoje, takie chwile przekonują nas na kim naprawdę możemy polegać. Pamietaj - zmiany zawsze są dobre bo albo zmieniają naszą sytuację na lesze albo - zmieniajac nawet na pozornie gorsze wspierają nasz rozwój wewnetrzny uczą siły tak jak każde bolesne doswiadczenie czyni nas jak w tym dowcipie: Ożeń się. Jak będziesz miał dobrą żonę to będziesz szczęśliwy, a jak złą to zostaniesz filozofem. Opinia innych jest ważna dla mojego męża i to między innymi obawa przed negatywną oceną przez znajomych i rodzinę powstrzymuje go przed radykalnym krokiem. On przecież nie może pokazać jaki jest okropny: zostawia żonę i dzieci. Będzie lepiej wyglądało jak żona go wywali. To zupełnie co innego, prawda? Temat: Rozstać się czy zostać razem? Małgorzata D.:Opinia innych jest ważna dla mojego męża i to między innymi obawa przed negatywną oceną przez znajomych i rodzinę powstrzymuje go przed radykalnym krokiem. On przecież nie może pokazać jaki jest okropny: zostawia żonę i dzieci. Będzie lepiej wyglądało jak żona go wywali. To zupełnie co innego, prawda?oesu coraz mniej go lubię:) Temat: Rozstać się czy zostać razem? Małgorzata D.: Krystyna S.: Nie projektuj negatywów. Kiedy właśnie te negatywy są najświeższe . Wyrzucam sobie, co zrobiłam źle, rozpamiętuję każde zdanie, doszukując się swojej winy. Jestem wściekła na niego, że stawia mnie w takiej sytuacji. Interpretuję zachowania szukając spisków i manipulacji. I ta dobijająca bezradność, bo w tej chwili nic nie mogę to, ale każda interpretacja spiskowa nie rozjaśnia i tak tego co teraz jest. Może to tez czas dla Ciebie byś utuliła siebie sama w swym sercu i poczuła miłość do siebie. Nie zastanawiaj się nad tym czy zależy mu na opinii innych itp sprawach. Możesz być wściekła, ale wbrew teraz takiemu samopoczuciu może to Cie wew wzmocnić, byś sama zobaczyła na jakich fundamentach budowany jest ten związek i zastanowiła sie co chcesz dla siebie i na czym Ci zależy.

Jednak gwoździem do trumny jest zazwyczaj fakt, że partnerzy przestają się wzajemnie słuchać i interesować swoimi problemami. Tylko czy do rozstania można się przygotować? W tym artykule pisaliśmy o tym, jak rozpoznać toksyczny związek. I przede wszystkim – jak się rozstać tak, aby zminimalizować ból? Razem ale jednak osobno?

Ciągłe kłótnie o bzdury, wtrącanie się i wyliczanie pieniędzy - tak mieszka się z teściami Mieszkanie z teściami czy rodzicami może rodzić konflikty, zwłaszcza gdy na świecie pojawi się dziecko. Co je wywołuje i czy można im zapobiec? Dowiedz się jak nie doprowadzić do tego, by sytuacja w waszym domu była napięta oraz jak uniknąć konfliktów mieszkając z teściami pod jednym dachem. Nie ma się co oszukiwać – nie jest to sytuacja komfortowa ani dla was, ani dla waszych rodziców (i teściów jednocześnie). Najlepiej byłoby od razu mieszkać na swoim, po swojemu prowadzić dom i nie być od nikogo zależnym. Jednak skoro na razie nie ma takiej możliwości i zmuszeni jesteście do mieszkania z teściami – obie strony powinny dołożyć starań, by wspólne mieszkanie było znośne dla wszystkich. Przecież wszystkim zależy (a przynajmniej powinno zależeć) na tym, by relacje w rodzinie były jak najlepsze. Jak żyć pod jednym dachem z rodzicami partnera? Spis treściDostrzeż zalety mieszkania z teściamiKto wie lepiej?Kto dyktuje warunki?Synowa ma gorzej? Jak urządzić mieszkanie na poddaszu? Dostrzeż zalety mieszkania z teściami Niewątpliwym plusem mieszkania z teściami jest to, że zwykle nic to nie kosztuje. A nawet jeśli dorzucacie się do czynszu, i tak wynosi to znacznie mniej niż utrzymanie samodzielnego mieszkania. Złośliwi twierdzą, że na tym zalety się kończą. Ale nie musi tak być. Obie strony mogą mieć ze wspólnego mieszkania korzyści i satysfakcję. Młodzi mogą skorzystać z doświadczenia rodziców i ich rad, gdy będą np. organizować chrzciny czy robić remont. Bardzo dużą pomocą jest możliwość pozostawienia dziecka pod opieką babci czy dziadka, gdy mama musi pójść do lekarza, urzędu czy oboje rodzice chcą wyjść gdzieś razem wieczorem. Jednak i dla rodziców-teściów przyjęcie pod swój dach dziecka i jego drugiej połowy może mieć zalety. Młodzi też mogą im pomóc – zrobić zakupy, posprzątać, zawieźć do lekarza czy kościoła, jeśli rodzice nie mają samochodu. Wspólne mieszkanie zwiększa też poczucie bezpieczeństwa, a jeśli relacje są bardzo dobre – może dać wiele satysfakcji w sensie emocjonalnym. To okazja do nawiązania ciepłych więzi z synową (zięciem) i wnukami. Dla niektórych dziadków i babć ważna jest także świadomość, że bliscy ich potrzebują. To wzmacnia ich poczucie własnej wartości. Dobre relacje między młodym małżeństwem a teściami nie zdarzają się często, ale są możliwe. Od czego to zależy? Co może rodzić problemy i jak postępować, by wzajemne stosunki były jeśli nie idealne, to przynajmniej poprawne? Czytaj również: Czy dziadkowie POWINNI zajmować się wnukami? Mamo, to moje dziecko! Czyli sztuka rozwiązywania konfliktów z babcią Młoda mamo: to wy jesteście tu gośćmi, a zatem w pierwszej kolejności to wy powinniście dostosować się do panujących w tym domu obyczajów to, co możesz uznać za wtrącanie się, często wynika z dobrej woli i chęci pomocy, a nie złośliwości czy zarozumialstwa; kiedy np. teściowa twierdzi, że dziecko jest za lekko ubrane, to martwi się, że ono zmarznie, a nie wytyka ci, jak źle je ubrałaś jeśli denerwują cię dobre rady, okaż to grzecznie, ale stanowczo: „Mamo, niech się mama nie gniewa, ale ja sama wiem, co robić”, „Dziękuję za rady, ale nie są one konieczne” albo: „Wolę słuchać tego, co mówi lekarz” pamiętaj, że to sytuacja tymczasowa, nie pal więc mostów: zawsze lepiej mieć z teściami dobre relacje Młody tato: jeśli między twoją żoną a matką pojawi się konflikt, musisz zareagować - tobie jest znacznie łatwiej niż żonie zwrócić uwagę matce staraj się być obiektywny i dąż do łagodzenia napięcia, ale pamiętaj, że teraz jesteś przede wszystkim mężem i ojcem, a nie dzieckiem swojej mamy, a twoja żona musi czuć, że ma w tobie oparcie twoim najważniejszym teraz celem jest jak najszybsza przeprowadzka – rób wszystko, by ją przyspieszyć. Kto wie lepiej? To hasło lapidarnie określa jedną z najczęstszych przyczyn wzajemnej niechęci, zwłaszcza między synową a teściową. Nawet jeśli matka męża nie mówi tego głośno, zwykle ma takie przekonanie. Często zresztą uzasadnione, bo młoda mama być może jeszcze nie wie, że np. wygodniej jest karmić, układając dziecko na poduszce. Ona dopiero się uczy. Ale jest i druga strona medalu: wiedza teściowej na temat postępowania w ciąży czy z dzieckiem pochodzi sprzed 20–30 lat. I o ile polecane przez nią domowe sposoby na zgagę mogą się sprawdzić, to już np. przekonywanie, że najlepsze dla dziecięcej pupy są pieluchy tetrowe, nie ma żadnego uzasadnienia. Aby uniknąć konfliktów, teściowie muszą zaakceptować fakt, że synowa i syn stanowią odrębną rodzinę i że to osoby dorosłe, nie można więc traktować ich jak dzieci. Na początku na pewno nie potrafią opiekować się dzieckiem tak dobrze jak ktoś doświadczony, ale trzeba im pozwolić na to, by się nauczyli. A nie sprzyja temu ciągłe pouczanie, zwłaszcza z pozycji osoby wszystkowiedzącej. Niech młodzi decydują sami, niech uczą się na swoich błędach. Rad trzeba im udzielać tylko wtedy, gdy o to poproszą. Kto dyktuje warunki? Skoro rodzice (teściowie) zgodzili się przyjąć do siebie młodych, muszą zrozumieć, że teraz jest to także ich dom (chwilowo). I trzeba stworzyć taką atmosferę, by wszyscy czuli się w nim dobrze. Ostatnie słowa dotyczą już obu stron. Młodzi powinni się dostosować do obowiązujących w domu zasad, i np. nie zapraszać gości bez uprzedzenia albo nie robić rewolucji w kuchennych szafkach, ustawiając po swojemu talerze. A starsi nie mogą im wypominać, że zużywają dużo wody, bo się codziennie kąpią (!) i zbyt często piorą (przecież jest małe dziecko) ani meblować im małżeńskiego pokoju. Powinni też pamiętać, że to do rodziców, a nie dziadków, zawsze należy ostatnie słowo w sprawie dziecka. Wychowanie to ich zadanie i nikt nie może ich w tym zastąpić. Dziadkowie mogą pomóc i ich rady na pewno zostaną uważnie wysłuchane – wtedy, gdy zostaną o nie poproszeni. Nie powinni się jednak z nimi narzucać ani obrażać, gdy np. wybrane przez nich imię nie podoba się rodzicom dziecka. Mamo męża: zaakceptuj odrębność młodej rodziny i przyjmij zasadę, że będziesz im doradzać tylko wtedy, gdy cię o to poproszą jeśli w drobnych sprawach chcesz udzielić wskazówki, nie używaj formy rozkazującej - niech to będzie propozycja lub pytanie: „Nie sądzisz, że mała jest za lekko ubrana?”- taką radę o wiele łatwiej przyjąć pamiętaj, że twoja wiedza o opiece nad dzieckiem jest często nieaktualna; dziś inaczej niż 20–30 lat temu podchodzi się np. do kwestii karmienia czy układania malucha do snu nie zniechęcaj młodego ojca (a twojego syna) do zajmowania się dzieckiem; jeśli twój mąż nie zmieniał pieluch, to nie znaczy, że syn też ma tego nie robić Synowa ma gorzej? Konflikty powstają najczęściej na linii teściowa–synowa, lecz także mama–córka albo teściowie – zięć (jeśli młodzi mieszkają z rodzicami żony). Po obu stronach są ludzie, ze swoimi wadami i emocjami. Jednak wydaje się, że sytuacja synowej mieszkającej z teściową zawsze jest trudniejsza, niż córki mieszkającej z matką. Zwykle więc to, jak ułożą się wzajemne relacje, zależy właśnie od teściowej. Jeśli ma dobrą wolę i potrafi wczuć się w sytuację tej drugiej osoby – szanse na dobry układ są ogromne. Czasami jednak różnice charakterów są tak duże, a wzajemne pretensje tak narosły, że szybko trzeba się wyprowadzić. Trudno, nie udało się. Ale przecież ślubu nie bierze się z teściami, tylko z mężem. Jeśli wam jest ze sobą dobrze, to nawet brak zażyłości z teściami nie powinien być tragedią. miesięcznik "M jak mama"

  1. ፂοврո лыկу р
  2. Иዱашуቯохо ፖшιз ςитрኑճаχ
  3. Ըнылω զիмጅ

185778 wyświetleń. Retrogradacja. 2 minuty temu. Witam pisze w imieniu mojej kobiety. Otóż zwiazalem się z kobietom, która wcześniej była w nieszczęśliwym związku, 10 lat razem aż w

Dołączył: 2017-04-29 Miasto: zgierz Liczba postów: 2 29 kwietnia 2017, 17:02 Wiem, że to nie jest forum Na tego typu pytania, jednak liczę na to, że dostanę to jakieś wsparcie. Jestem ze swoim partnerem od półtora roku. Od pięciu miesięcy jestem z nim w ciąży. Zanim zaszłam w ciążę wielokrotnie chciałam się z nim rozstać, jednak zawsze zabrakło mi odwagi. Jak zaszła w ciąże wszystko wydawało się być ok. Jednak życie z ciężarną dla niego okazał się być zbyt trudne.... zabraniałam mu pić. Tak naprawdę od zawsze wydawało mi się że ma z tym problem. Teraz przestał wracać na noc do domu. Zaczął pisać jakąś koleżanką, oczywiście zapewniał mnie, że to tylko koleżanka, Ale jak był przy mnie to nie odbierał od niej i nie odpisywał, albo robił to pokryjomu. W pewnym momencie dzwoniła do niego a on odrzucił je połączenie. W smsie napisałam mu ok to pa nie pisz do mnie i nie dzwoń. Wyszła z tego ogromna Awantura, wskutek której potłukł mi telewizor, laptop, zniszczył szafki, obawiam się tylko kiedy do mnie podejdzie i mnie uderzy .... kazalam mu się wynieść i spakować na co on odpowiedział, że ja mogę się wynieść bo on będzie tutaj mieszkał ( choć w tym mieszkaniu mieszkałam dużo wcześniej niż go poznałam). On wie, że ja nie mam gdzie iść... nie wiem zupełnie co robić. Jak odkryłam to, że się spotyka pokryjomu z tą koleżanką to od tamtej pory spotyka się z nią jawnie. Boję się zostać sama, boję się od niego odejść. Wiem że powinnam się z nim rozstać jednak z nim nie jest to takie łatwe. Stwierdził że nie będą zabierać mu dziecka.... ze jak odejdę to to zabierze mi dziecko .... tak naprawdę liczę na to że się zmieni i będzie Dobrze. Nie umiem tego nazwać ale chyba go kocham i chciałabym żeby było dobrze. nie wiem co mam robić Dołączył: 2011-02-06 Miasto: Toruń Liczba postów: 2205 29 kwietnia 2017, 18:34 Wiem że powinnam się z nim rozstać jednak z nim nie jest to takie łatwe. Stwierdził że nie będą zabierać mu dziecka.... ze jak odejdę to to zabierze mi dziecko .... Hehe, taki typ jak by nawet zabrał Ci dziecko, to po dwóch tygodniach by Ci je oddał i przeprosił :D Myślę, że w tym wypadku najlepsze będzie staromodne wystawienie walizek za drzwi i zmiana zamku w drzwiach. Będzie to o tyle łatwiejsze, że zdarza mu się nie wracać na noc. sadcat 29 kwietnia 2017, 18:48 zadzwon do osoby od ktorej wynajmujecie, powiedz, ze sie awanturuje, niszczy sprzety itd Nie wiem z czego zyjesz, ale podasz go o alimenty, dostaniesz 500+, poza tym z mopsu napewno ci pomoga, dostaniesz doplate do czynszu itp I racja, nagrywaj go, gdy jest w furii, tylko mu o tym nie mow... beda dowody, gdyby chcial sie sadzic o dziecko. Edytowany przez 29 kwietnia 2017, 18:51 Dołączył: 2016-10-06 Miasto: Wonderland Liczba postów: 1125 29 kwietnia 2017, 20:44 eszaa napisał(a):unodostress napisał(a):to straszne jak bardzo nieodpowiedzialni ludzie decydują się na dziecko :| ona nie jest tu bo potrzebuje chłosty, tylko szuka wsparcia, daruj sobiewatpie, zeby sie zdecydowali swiadomie na ciaze... pewnie po prostu napewno lepiej bedzie tobie samej z dzieckiem, niz z dzieckiem i psycholem. Dołączył: 2013-08-18 Miasto: Zielone Wzgórze Liczba postów: 4712 29 kwietnia 2017, 21:43 Jak? przeczytałam o tragedii w domu polskich emigrantów pod Hanoverem. 33 letni "tatuś" stracił pracę, bo miał problemy z alkoholem i narkotykami, to zabił ośmioletniego syna i pięcioletnią córkę. Najmłodsza z rodzeństwa, trzyletnia dziewczynka przeżyła, ale jest pod opieką psychologów. To o czym piszesz, to są poczatki. Facet niszczy Twoje rzeczy, straszy Cię i nie okazuje za grosz szacunku a Ty go kochasz? Kopnij go raz a porządnie w tyłek i zadbaj o siebie i dziecko. Dołączył: 2010-02-28 Miasto: Warszawa Liczba postów: 5264 29 kwietnia 2017, 22:41 sadcat napisał(a):zadzwon do osoby od ktorej wynajmujecie, powiedz, ze sie awanturuje, niszczy sprzety itd. przeciez to rzecz prywatna,co wlascicielom mieszkania do tego,wyrzucą ich oboje No niestety,ale sama widzisz ze musicie sie rozstac. nie wracania na noc i agresji sie nie toleruje,bo lepiej nie będzie masz jakas wspierającą osobę, ktora przyjdzie do Was i razem we dwójkę powiecie mu ze ma sie wyprowadzic. Zebys miala wsparcie. Najlepiej rano albo w ciagu dnia niz wieczorem (wolny dzien). Nie wiem kto w takiej sytuacji jeszcze moze pomoc,zniszczyl sprzęty,moze to zgłosić na policje-ale nie wiem czy cos zrobią. A jezli wynajem jest na Ciebie,moze wypowiedziec mieszkanie,znalezc inne i przeprowadzic się ,tylko tak żeby nie lazł za Toba........ sadcat 29 kwietnia 2017, 22:52 puszek. napisał(a):sadcat napisał(a):zadzwon do osoby od ktorej wynajmujecie, powiedz, ze sie awanturuje, niszczy sprzety itd. przeciez to rzecz prywatna,co wlascicielom mieszkania do tego,wyrzucą ich oboje No niestety,ale sama widzisz ze musicie sie rozstac. nie wracania na noc i agresji sie nie toleruje,bo lepiej nie będzie masz jakas wspierającą osobę, ktora przyjdzie do Was i razem we dwójkę powiecie mu ze ma sie wyprowadzic. Zebys miala wsparcie. Najlepiej rano albo w ciagu dnia niz wieczorem (wolny dzien). Nie wiem kto w takiej sytuacji jeszcze moze pomoc,zniszczyl sprzęty,moze to zgłosić na policje-ale nie wiem czy cos zrobią. A jezli wynajem jest na Ciebie,moze wypowiedziec mieszkanie,znalezc inne i przeprowadzic się ,tylko tak żeby nie lazł za Toba........To co, ze prywatne? Zaraz zdemoluje kabine Prysznicowa lub wybije okno, a to juz nie jest prywatne. Pogadac mozna z wlascicielem, by sie go pozbyl. Ciezko znalezc nowe mieszkanie w podobnym czynszu (zakladam, ze warunki wynajmu sa fajne). Dołączył: 2010-02-02 Miasto: Rat Race Town Liczba postów: 7345 30 kwietnia 2017, 09:08 problem w tym, ze taki psychol moze ja potem sledzic, gnebic, machodzic i ogolnie uprzykrzac jej zycie na wszelkie mozliwe sposoby. Waluzki za drzwi wystawic latwo, tylko co potem? pstrowglowie Dołączył: 2014-11-30 Miasto: gdańsk Liczba postów: 1800 30 kwietnia 2017, 10:44 To straszne jak ludzie się wszystkiego boją... boją się zmiany pracy, zmiany mieszkania, zostawienia (toksycznego) faceta, wyjazdu za granicę... gwarantuje Ci, że jak przełamiesz strach to będziesz z siebie podwójnie dumna. Ja już zmieniałam miejsce zamieszkania, dużo razy pracę, skoczyłam na bungee, także staram się przelamywać swój strach i obawy i powiem Ci, że na początku zawsze jest ciężko, ale ZAWSZE potem jest łatwiej i nie żałuje się podjętej decyzji piasekpustyni 30 kwietnia 2017, 15:47 pstrowglowie napisał(a):To straszne jak ludzie się wszystkiego boją... boją się zmiany pracy, zmiany mieszkania, zostawienia (toksycznego) faceta, wyjazdu za granicę... gwarantuje Ci, że jak przełamiesz strach to będziesz z siebie podwójnie dumna. Ja już zmieniałam miejsce zamieszkania, dużo razy pracę, skoczyłam na bungee, także staram się przelamywać swój strach i obawy i powiem Ci, że na początku zawsze jest ciężko, ale ZAWSZE potem jest łatwiej i nie żałuje się podjętej decyzjito ciekawe co piszesz. popieram (prócz tego bungee (: ) Dołączył: 2016-01-24 Miasto: Międzyzdroje Liczba postów: 2312 30 kwietnia 2017, 16:15 nagrywal i rób zdjęcia zniszczonych rzecz ale przede wszystkim nagrywaj to Ci pomoże w razie czego w walce o dziecko jeśli będziesz chciała mieć nad nim opieke W dużej mierze jest on odziedziczony genetycznie, ale tak jak zaczynałem studiować uważało się, że jest możliwość jego zmiany w zakresie od trzech do pięciu procent, tak teraz najnowsze badania wskazują, że temperament można ruszyć w 25-30 procentach. To dość dużo. Jak w psychologii definiuje się temperament? napisał/a: alicja221 2009-05-07 23:01 Czy jestescie za tym, aby, nim sie zdecyduje na malzenstwo, ze soba zamieszkac? Ja przez pewien okres czasu bylam za tym, aby poznac przyzwyczajenia swojego partnera, zobaczyc, jak sie zachowuje na co dzien, itp. Jednak, gdy zapytalam o zdanie mojego chlopaka, on odpowiedzial, ze wolalby od razu wziac slub, bo takie mieszkanie "na kocia lape" do niczego dobrego nie prowadzi i roznie sie to konczy. W sumie ma sporo racji... bo jest to w pewnym sensie "pojscie na skroty", bo w razie czego mozna sie rozstac bez wiekszych koncekwencji. Poza tym faktycznie obserwujac takie pary okazuje sie, ze dlugo sie nie pobieraja, bo "tak jest dobrze i po co cokolwiek zmieniac". Malzenstwo nie jest dla nich zadnym przezyciem i w wielu przypadkach sprowadza sie wrecz do "podpisania papierka". Czesto pobieraja sie pod wplywem naciskow rodzicow lub ciazy. A jakie jest Wasze zdanie? napisał/a: kasiasze 2009-05-07 23:38 Myślę, że w dużej mierze jest to kwestia wiary i religijności. Moim zdaniem rzeczywiście ludzie powinni zamieszkać ze sobą, gdy stwierdzą, że to jest TO, partner na życie itepe. Różnie się jak wiemy może ułożyć (odpukać!), ale należy zawsze być przekonanym, że to na zawsze. Ślub to piękna sprawa, niezależnie czy cywilny czy także kościelny. To pewne zobowiązanie, obdarzenie uczuciem ogromnym. Można zamieszkać "przed ślubem", gdy się jest się pewnym lub .. prawie pewnym :), że ten ślub się chce wziąć ... napisał/a: Zakk 2009-05-07 23:47 ashley86 napisal(a):bo jest to w pewnym sensie "pojscie na skroty", bo w razie czego mozna sie rozstac bez wiekszych koncekwencji. Poza tym faktycznie obserwujac takie pary okazuje sie, ze dlugo sie nie pobieraja, bo "tak jest dobrze i po co cokolwiek zmieniac". Malzenstwo nie jest dla nich zadnym przezyciem i w wielu przypadkach sprowadza sie wrecz do "podpisania papierka". Czesto pobieraja sie pod wplywem naciskow rodzicow lub ciazy. A jakie jest Wasze zdanie? Cóż, popierając własnym doświadczeniem mógłbym się ogólnie zgodzić z tym stwierdzeniem w jakichś 80%, pozostałe 20% podsumowałbym jako że "to co napisałaś nie jest regułą". Sam mieszkałem z kobietą ponad rok, a jako że byliśmy już długo ze sobą to mieszkaliśmy "jak stare dobre małżeństwo". I chociaż miło to wspominam, to faktycznie patrząc z innej perspektywy stwierdzam, że było trochę tak jak piszesz. Było fajnie, ale czegoś mi brakowało. Chociaż wcale nie jestem jakoś specjalnie moralny, a to co myślą o mnie ludzie wokół mam generalnie gdzieś, jednak czułem że tak żyjemy trochę "na nielegalu". Chodziła mi po głowie ta "kocia łapa", a nasz związek stanął w miejscu zamiast iść do przodu, jakbyśmy tego oczekiwali właśnie po tym zamieszkaniu razem. Ja od początku nie chciałem z nią mieszkać, ale ona przez okrągły rok wierciła mi dziurę w brzuchu że w końcu zgodziłem się dla świętego spokoju. W tej chwili jestem zdania że dopiero po ślubie zamieszkam z kobietą, ale przecież tylko krowa nie zmienia zdania Ale tak jak piszę nie jest to regułą i w innym przypadku takie zamieszkanie może się "potoczyć" zupełnie inaczej. napisał/a: magg82 2009-05-08 00:44 Ja rozumiem w 100% ludzi który decydują się na wspólne mieszkanie przed ślubem, szczególnie w przypadku, gdy obydwoje są poza swoim miastem rodzinnym i wynajmują mieszkanie czy pokój. Sama jednak nie zdecydowałam się na wspólne mieszkanie przed ślubem. Bardzo chciałabym, żeby ślub coś w naszym życiu zmienił, żeby to nie byłoashley86 napisal(a):podpisania papierka Postanowiłam sobie, że nie będę mieszkać z żadnym facetem przed ślubem tak bez zobowiązań, bo w razie rozstania czułabym się nie w porządku w stosunku do mojego przyszłego męża (może to jakieś dziwne ale jakoś tak tam ). Są osoby, które postanawiają ze sobą zamieszkać przed ślubem "dla testu". To wg mniej nie jest fair - mam zamieszkać z moim mężczyzną po to, żeby go sprawdzać, czy się nadaje na męża - hmm, no nie wiem I tak wiem, jaki jest i czego się mogę po nim spodziewać, nie potrzebuję go dodatkowo testować napisał/a: Maadii 2009-05-08 03:18 Co do mieszkania przed slubem to wydaje mi sie, ze sprawa czasem nie jest taka prosta. Wiem z wlasnego zycia. Jestem katoliczka i kiedys swiecie wierzylam, ze nigdy nie zamieszkam z moim chlopakiem przed slubem. Ale zycie mnie troche zaskoczylo i tak od jakiegos czasu coraz wiecej czasu spedzamy razem, u mnie. Niby formalnie nie mieszkamy razem, bo kazde ma swoje mieszkanie. Ale praktycznie to od trzech miesiecy noce, ktore on spedzil u siebie mozna pliczyc na palcach jednej reki. I teraz jetem na etapie zastanawiania sie czy warto sie oszukiwac i udawac ze nie mieszkamy razem czy spojrzec prawdzie w oczy. Dodam, ze pod wgledem ekonomicznym bardzo by nam ulatwialo sprawe pracenie jedngo czynszu. A poza tym slub tez bedzie, bo to jest wlasnie TEN;) Dlatego nauczona wlasnym doswiadczeniem wiem, ze kazdy przypadek nalezy rozpatrywac z osobna. Bo ja nadal wolalabym najpierw wyjsc za maz, a potem mieszkac razem tylko ze pobrac sie to kwestia conajmniej kilku miesiecy. napisał/a: ~gość 2009-05-08 10:09 A my mieszkamy razem prawie od roku. I nie uważam żeby to było "pójście na skróty", a rozstać się bez większych konsekwencji o wiele łatwiej gdy się spędza ze sobą mniej czasu niż gdy ma się siebie 24 godziny na dobę. Nie zamieszkaliśmy ze sobą "dla testu" jak to ktoś tutaj nazwał, ani dlatego że tak nam było łatwiej bo będzie jeden czynsz czy coś, tylko dlatego że oboje tego bardzo chcieliśmy. napisał/a: Mika88 2009-05-08 11:15 ja osobiscie nie wyobrazam sobie zeby wziasc slub bez wczesniejszego mieszkania ze soba :) ale to jest tylko moje skromne zdanie ;P wole miec pewnosc, ze to wlasnie TEN i to z nim chce isc dalej przez zycie. Bedac z partnerema chodziennie przez prawie caly czas moge dokladnie go poznac, jego zachowanie w roznych sytuacjach itp a widzac sie z nim dajmy na to raz na jakis czas jest to malo mozliwe, wiadomo tez, ze mieszkajac razem praeie wszystkie rzeczy zalatwia sie razem takze tutaj tez partner bedzie mial duze pole do popisu ;P moze jeszcze kiedys zdanie zmienie bo roznie to bywa w zyciu jednak na dzien dzisiejszy jestem jak najbardziej za wspolnym mieszkaniem przed slubem :) napisał/a: filia 2009-05-08 13:53 My nie mieszkaliśmy przed ślubem razem (a bylismy ze sobą 4 lata) i dla mnie przede wszystkim było to piękne, że noc przed ślubem - jeszcze u rodziców, a noc po slubie - razem we własnym mieszkaniu :) (własnym nie mam na myśli, że jest notarialnie nasze, bo nie jest ale poniewaz w nim mieszkamy wieć dla mnie jest "nasze" :)) i dla mnie było to wspaniałe, że tak ważną dla mnie zmianę w życiu jaką jest slub moge podkreślić przez wspólne zamieszkanie poza tym było mnóstwo innych powodów i ogólnie jestem zdania, że wspólne zamieszkanie jest tylko i wyłącznie dla małżonków,a mieszkanie bez ślubu jest udawaniem małżenstwa, którym się nie jest, ale zeby to dokładnie wytłumaczyć i opowiedzieć, to potrzeba by było kilkugodzinnej rozmowy na żywo a na pewno nie jednego posta na forum :) napisał/a: ~gość 2009-05-08 13:59 ashley86 napisal(a):bo jest to w pewnym sensie "pojscie na skroty", bo w razie czego mozna sie rozstac bez wiekszych koncekwencji. a jak się ma ślub, to albo trzeba się rozwieść, co jest już większym zachodem, albo męczyć w tym nieszczęśliwym małżeństwie ;) ja z jednej strony chciałabym sobie pomieszkać przed ślubem (choć może wystarczyłby mi jakiś długi wspólny wyjazd, typu miesiąć np), do tej pory byłam za takim wcześniejszym mieszkaniem, ale koniecznie z perspektywą ślubu (a nie tak jak moja niespełna 19-letnia kuzynka od półtora roku mieszka z 9 lat starszym facetem i ani perspektyw na ślub nie roztaczają :/ ), ale po przeczytaniu posta filia, tak sobie pomyślałam, że magiczne jest filia napisal(a):noc przed ślubem - jeszcze u rodziców, a noc po slubie - razem we własnym mieszkaniu :D napisał/a: aniawawa1 2009-05-08 14:32 My tez nie mieszkamy razem tak na stale, ale ze 3 noce w tygodniu spedzamy razem. Na samym poczatku jasno powiedzialam, ze wspolne mieszkanie dopiero po slubie, zostalo to zaakceptowane przez druga napisal(a): noc przed ślubem - jeszcze u rodziców, a noc po slubie - razem we własnym mieszkaniu :) No wlasnie to jest ta magiczna chwila dodatkowo podkreslajaca ten wazny moment. napisał/a: filia 2009-05-08 15:57 aniawawa napisal(a):Na samym poczatku jasno powiedzialam, ze wspolne mieszkanie dopiero po slubie, zostalo to zaakceptowane przez druga strone. my byliśmy pod tym względem całkowicie jednomyślni :) dużo rozmawialiśmy (i rozmawiamy nadal) o tym dlaczego i co nam to daje/dawało ale żadnemu z nas nawet przez myśl nie przeszło inne rozwiązanie :)aniawawa napisal(a):filia napisal(a): noc przed ślubem - jeszcze u rodziców, a noc po slubie - razem we własnym mieszkaniu :) No wlasnie to jest ta magiczna chwila dodatkowo podkreslajaca ten wazny moment. ja bym powiedziała: wspaniała zmiana, podkreslająca wagę podjętej decyzji (małżeństwa) oczywiście wiąze się z tym mnóstwo pozytywnych uczuć, przede wszystkim radości, słowo magiczny jak dla mnie nie do końca to oddaje ;) napisał/a: ~gość 2009-05-08 21:14 to już semantyka, każdy inny stosunek ma do danego słowa i inne uczucia mogą się z nim wiązać ;) Jeśli Ty i Twój partner mieszkacie razem w mieszkaniu, powinniście założyć osobne konta bankowe. Możecie nadal korzystać ze wspólnego konta dla płatności za hipotekę/czynsz i inne media. Możecie oboje uzgodnić kwotę, która będzie przelewana co miesiąc na wspólne konto.

Najlepsza odpowiedź blocked odpowiedział(a) o 20:33: To znaczy, że . Podam na przykładzie.. ' Jest małżeństwo, nie są razem Ale nie są po rozwodzie.. Czyli że są w związku..Jak ci się podoba to daj naj... Jak to streścisz.. Mysle że będzie ok ; ] Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 07:53 to zn ze nie moga sie dogadac ale nie chca jeszcze rozwodu czyi calkowitego oddalenia sie od siebie bo widza cien szasny dla siebie i po prostu musza od siebie odpoczac , odetchnac rozmyslac co dalej Że są razem, ale razem nie mieszkają. blocked odpowiedział(a) o 20:30 Separacja to inaczej oddzielne mieszkanie. Małżeństwo nie ma rozwodu,ale jego członkowie nie są już ze sobą. chodzi o to ze ci ludzie są w rozłąmce , nie mieszkają raazem . nie mają rozwodu co prawda , ale po prostu ' nie są razem ' . chca chwilowo sie rozstac mieszkajac w innych mieszkaniach (nie biora rozwoduu) ;p;p blocked odpowiedział(a) o 20:43 Separacja to rozdzielenie małżonków na skutek zerwania łączących ich więzi: duchownej fizycznej i majątkowej. Rozkład pożycia musi tu być zupełny, tak samo jak i przy rozwodzie, ale nie musi być jeszcze trwały. Wyróżniamy:separację faktyczną – jest ona bezpośrednim następstwem zachowań samych małżonków, nie zaś skutkiem rozstrzygnięcia sądu; separację sądową – jej wystarczającą przesłanką jest zupełny rozkład pożycia, a polega na usankcjonowaniu orzeczeniem sądowym stanu separacji faktycznej ze skutkami typowymi dla orzeczenia rozwodu, z wyjątkiem wszak całkowitego zniesienia więzi małżeńskiej (rozwiązania małżeństwa). Małżonkowie pozostający w separacji nie mogą zatem zawrzeć kolejnych związków małżeńskich, a ich stan cywilny nie ulega zmianie. Kinia''* odpowiedział(a) o 21:55 To znaczy że są razem ale mieszkają oddzielnie Kinia''* odpowiedział(a) o 21:55 To znaczy że są razem ale mieszkają oddzielnie Chodzi o to, ze małżeństwo nie mieszka razem, nie mają rozwodu ale są tak jaby razem Uważasz, że ktoś się myli? lub

Sztuka polega na tym aby rozstać się nie niszcząc emocjonalnie partnera. Powiedz,że bardzo go kochałaś i nadal go kochasz, ale teraz ważne jest dla Ciebie coś innego. Oczekujesz od życia czegoś innego. Twoja miłość przybrała charakter nieco bardziej przyjacielski, co pozwala Ci na jedynie mniej zażyłe kontakty. smutna 20 lat 20 maja 2006, 21:37 mieszkalam przez 1,5 roku z facetem ktorego kochalam ale przestalam. wyjechalam na studia do innego miasta i caly czas utrzymujemy kontakt i widujemy sie co 2 miesiace. mam go dosc, ale jest tak obecny w moim zyciu ze nie wyobrazam sobie innej sytuacji. boje sie jego cierpienia jak go zostawie. juz raz to sie stalo i zaczal robic straszne glupoty bral tabletki uspokajajace w zabijajacych ilosciach. to jeszcze poglebilo moj wstret do niego, a chyba mialo byc na odwrot. problem jest jeszcze wiekszy. wykryto u niego nowotwor czym oczywiscie bardzo sie przejmuje. Czy dlatego powinnam byc z nim wbrew sobie? chyba jestem okrutna, ale przeciez nie moge byc matka teresa. on ma 28 lat i mysli o mnie bardzo powaznie. ostatnio jak sie widzielismy kochalam sie z nim z taka strasznych uczuc, wstretu, zaklamania i przerazenia. jest mi ciezko ciesze sie ze mieszka tak daleko i nie mozemy sie widywac. przeciez to nie tak ma wygladac!!! jeszcze jest aspekt materialny, on jest mi winny 6 tysiecy zlotych i wiem ze jak go zostawie to bede raczej o nich mogla zapomniec. a to dla studentki duze pieniadze, zwlaszcza ze pierwsze samodzielnie zarobione.. czy ktos ma jakas wskazowke?chcialabym sie w kims zakochac wtedy daloby mi to odwagi. tak to tylko sie miotam miedzy ambiwalentnymi uczuciami... wiem ze to jeden z tym znienawiodzonych postow, ale jezeli macie jakies pomysly napiszcie prosze. kasiatatry 20 maja 2006, 22:10 a co do kwestii przyjaciela.. przyjaciółmi chyba nie zostaniecie predko.. bo przyjaźń po miłości jest triumfem dobrych manier nad rozczarowaniem.. smutna 20 lat 20 maja 2006, 22:12 spoko:) najlepiej by bylo jakby sie dalo zrobic tak zeby on mnie zostawil.. jakis sztanski plan?nie to glupie, nie ma co uciekac od rzeczywistosci. chyba jestem strasznym czego sie najbardziej boje, tego ze jemu bedzie strasznie zle i samotno, tylko ja wiem o chorobie, i zostanie z nia sam i bedzie moze myslal, ze to przez to nie chce z nim byc. Liczba postów: 5370 20 maja 2006, 22:12 ja mieszkam z moim dwa i poł roku, jesteśmy razem od ośmiu latnachodziły mnie czasem myśli, żeby z nim zerwać... ale nie wiedziałąbym jak... więc wiem, co czujesz...ale chciałabym się z nim przyjaźnić... czasem się śmiejemy, że jesteśmy już tyle czasu razem, że to kazirodztwo - a jak tu zerwac pprzyjaźń z bratem ale tak serio - no, może mu o tej przyjaźni nie mów w prost, ale utrzymuj z nim kontakty... bo chyba nie chcesz zerwac wszystkiego defiinitywnie, nie? smutna 20 lat 20 maja 2006, 22:14 myszunia. ja juz wycierpialam w tym zwiazku swoje. teraz juz wszytsko wygaslo i ja jestem spokojna. boje sie tylko o niego, bo moze juz z mojej striony nie ma namietnosci i pozadania, ale jest oddanie, przyjazn i szacunek. i nie chce tego tracic. a wiem ze strace prawdopodobnie na zawsze. Dołączył: 2006-03-13 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 1888 20 maja 2006, 22:15 mi się jeszcze nie zdarzyła przyjaźń po miłości, ale podobno to możliwe..widać..mam zbyt trudny charakter albo jetsem za wredna..nie ma co się oszukiwać..na koniec umiem powiedzieć wszystko co mnie bolało itp..a nieraz powinnam się ugryść w jezorek..:) myszunia przyjdzie miłość zobaczysz..musisz tylko dac sobie troszke czasu.. kasiatatry 20 maja 2006, 22:18 ja mysle, ze warto zebys przy niemu była.. chociazby dlatego, ze tyle Was łączyło, a on teraz Ciebie potrzebuje. Warto jednak rozmawiac.. i spojrzec prawdzie w oczy. On zrozumie w koncu.. A jesli nie to go odeslij na terapie do mnie ;) Dołączył: 2006-03-13 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 1888 20 maja 2006, 22:18 o..kasia leczysz złamane męskei serduszka? czy szukasz kogos dla siebie?:) smutna 20 lat 20 maja 2006, 22:19 i bardzo mi przykro myszuniu, ze cie to spotkalo. ale teraz czas na odbicie sie. to dobry moment zeby zaczac wielkie zmiany i nowe zycie. ulozy sie wszystko predzej czy pozniej... karolcia jasne ze chce utrzymywac kontakty ale boje sie ze on mnie znienawidzi, albo zinterpretuje to jako szanse i nadzieje jaka mu daje... postep jest bo udalo mi sie wyprowadzic pod pretekstem studiow a nie szczerosci niestety, wiec powinno byc latwiejl. a nie jest. jeszcze do tego on bardzo sie zmienil po tym jak go pierwszy raz zostawilam. stal sie dla mnie aniolem i zmienil wszystkie rzeczy jakie mnie w nim denerwowaly i jakie mu wypomnialam jako pretekst dla rozstania, ktore tak naprawde bylo spowodowane moim "odkochaniem sie". ale nie pomoglo. a teraz pretekstu juz nie ma... kasiatatry 20 maja 2006, 22:21 powiedz mu o tym.. zobaczysz, ze sie da.. ja mysle, ze on bedzie chciał byc z Toba, a moze raczej przy Tobie "na Twoich warunkach".. mysle, ze po pewnym czasie doceni to co chcesz mu ofiarowac.. bo szacunek, oddanie i przyjaźń na ulicy nie leżą i latami sie na nie pracuje.. Dołączył: 2006-03-13 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 1888 20 maja 2006, 22:22 więc czas powiedzieć prawdę..nie ma co go oszukiwać..bo jeśli cię w końcu znienawidzi..hm..może mieć rację..jak się dowie jak długo był oszukiwany..sorki za szczerość..ale on to może tak odebrać, i chyba będzie mieć rację:( Zajrzyj w głąb siebie Jednym z najważniejszych znaków, który wyjaśni, czy zerwać połączenie z osobą, jest wewnętrzne uczucie. Najlepsze relacje to takie, w których możemy być sobą. Oto 7 oznak, że nie czujesz się komfortowo w towarzystwie swojego partnera: Coś przed nim ukrywasz. Ciągle kontrolujesz swoje działania, słowa i uczucia, bojąc się potępienia. Czujesz
1 2016-09-29 17:56:06 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-09-29 18:08:56) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Temat: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? hej... mam taki dylemat.... ja w ogóle nie wiem czy mój facet będzie chciał ze mną zamieszkać.... no nigdy na ten temat nie rozmawialiśmy ...bo myślę,że to on powinien wyjść z tą inicjatywą...Pomieszkuje u niego w weekendy...no ale niestety ma taką prace,ze tylko jest w domu na weekend, wiec to bez sensu...zebym mieszkała w pustym mieszkaniu..ale tak chciałabym wybadać grunt..bo się zabiera za zrobienie garderoby.... i zapytałam się czy wezmie mnie pod uwagę ją robiąc ..opowiedział,że wezmie no i połtora roku ze sobą .Kochamy się. Codziennie mi o tym pisze, ( nie chcemy slubu ) ale ja jestem zawsze boiwoda i nie wiem nawet jak zacząć rozmowę na ten temat... zeby wybadać gruntwiem,że to wychodzi samo...gdyby był na miejscu pewnie wyglądało by to inaczej ale pewnie z rok będzie tylko na weekendy...ale chyba w koncu ludzie mieszkają potem razem?? ile można tak spotykać się , i jeżdzić do siebie. 2 Odpowiedź przez anicorek87 2016-09-29 18:06:31 anicorek87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-07-28 Posty: 1,110 Wiek: 29 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Chyba musisz go delikatnie podpytać czy by chciał z Tobą mieszkać i jakby to było razem być na co dzień .Jeżeli będziesz nalegać, naciskać mówić wprost to możesz mieć potem problemy z egzekwowaniem jakiś obowiązków bo Ci powie "przecież tego chciałaś to sprzątaj". Nie wspomniałaś też jak Cię traktuje czy jesteś dochodzącą dziewczyną do towarzystwa tylko na noc czy spędzacie dużo czasu razem?bo może mu wygodnie że jest jak jest. 3 Odpowiedź przez mila29 2016-09-29 18:13:57 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-09-29 18:18:01) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? wiec nasz związek wyglądał tak,że po pół roku musiał wyjechać do pracy i widywaliśmy się w sobie... Zostawiałam wiadomo u niego wśrodku tygodnia też i na weekendy. Dobrze mnie trkatuje. Jeżdzimy na wakacje. On za wszystko większość płaci. Co to znaczy dochodzącą dziewczyną? Po prostu jak on wraca wieczorem w piątek to w soboty juz jestem u niego albo on po mnie jedzie i spędzamy ze sobą czas zeby nadrobić cały tydzien. Jedziemy coś zjeść lub ja coś zrobię. Przytulamy sie w wieczór albo oglądamy film Wychodzimy razem do znajomych, itd. No tylko właśnie nie wiem czy on myśli o tym,żebym u niego kiedyś zamieszkała...i czy by chciałpółtora roku...i ja np zaczynam o tym myślec...brakuje mi go wiadomo..jest tamdla kasy... remontuje mieszkanie powoli...ale i ja powoli chciałabym wiedzieć..bo przecież kiedyś wroci i bedzie w tygodniu....i nie wiem czy mogłabym się o to zapytac przez smsa? owszem jest wygodny...bo slubu i dzieci np nie chce taki typ ale mi tez zbytnio na tym nie zalezy 4 Odpowiedź przez mila29 2016-09-29 18:42:44 mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?doradzi ktoś cos? 5 Odpowiedź przez Autre 2016-09-29 19:53:06 Autre Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-23 Posty: 418 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? Na twoim miejscu podczas rozmowy przez telefon wspomnialabym miedzy jednym a drugim tematem, że gdy będziesz u niego w najbliższy weekend, chciałabyś pogadac o wspólnym zamieszkaniu. Gdy już u niego będziesz, wtedy zapytaj co sądzi o tym pomyśle, jak to widzi. Zastanówcie się jak się podzielicie miejscem w mieszkaniu i obowiazkami. Trzymam kciuki, żeby wam się udało Nie obiecuję, że będzie łatwo. Ale obiecuję, że będzie warto 6 Odpowiedź przez mila29 2016-09-30 09:14:46 mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? tylko nie wiem kiedy będziemy rozmawiać przez tel...bo zazwyczaj wysyłamy sobie nie mam odwagi wyjść pierwsza z inicjatywą.... no na weekendy jest tylko w domu... ( wiec moze troche bez sensu) wiec może to za wcześnie na rozmowy tego typu.... jeny no tak sie boje co on na to.... skoro zapewnia mnie o miłości i jest ok ...jakbyście to sformułowali w smsie? czysto rzeczowo i na temat .na zywo nie wiem czy bede miec odwagę...:D hehhepoomóżcie 7 Odpowiedź przez anicorek87 2016-09-30 09:31:34 anicorek87 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-07-28 Posty: 1,110 Wiek: 29 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?A może metoda na chomikowanie? jeżeli boisz się tej rozmowy. Po prostu przy każdej wizycie przywozisz ze sobą coraz więcej rzecz, najpierw szczoteczka do zębów, potem perfumy, bielizna i ani się spostrzeże jak już będziesz wprowadzona 8 Odpowiedź przez Cyngli 2016-09-30 09:35:52 Cyngli Gość Netkobiet Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? To straszne, że nie potraficie że sobą rozmawiać. Przecież wystarczy przygotować jakieś jedzonko i jak się zrobi miło, zapytać: kochanie, może zamieszkalismy razem, co Ty na to? 9 Odpowiedź przez mila29 2016-09-30 09:46:41 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-09-30 09:47:40) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? nohehhe mam już tam szczoteczkę do zębów, kosmetyki...parę ciuchów i mnóstwo piżam hehhh przywiozę więcej ciuchów no jakoś tak się nie składało do romzów na ten temat...na jedzenie głownie chodzimy do knajp bo on w ogóle nie lubi jak się gotuje w mieszkaniu niego...po prostu czasem coś tam zrobiłam, ale częściej wychodzimy do knajp lub przywozimy pizze lub ja coś przywożę do jedzenia z domu. Dwa dni wtygodniu to jest nie wiele. On taki jest trochę skryty w sobie i nie zbyt wylewny. Czy przez sms nie wypada o coś takiego spytac? 10 Odpowiedź przez adiafora 2016-09-30 09:52:52 Ostatnio edytowany przez adiafora (2016-09-30 09:55:28) adiafora Gość Netkobiet Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? mila29 napisał/a:nohehhe mam już tam szczoteczkę do zębów, kosmetyki...parę ciuchów i mnóstwo piżam hehhh przywiozę więcej ciuchów no jakoś tak się nie składało do romzów na ten temat...na jedzenie głownie chodzimy do knajp bo on w ogóle nie lubi jak się gotuje w mieszkaniu niego...po prostu czasem coś tam zrobiłam, ale częściej wychodzimy do knajp lub przywozimy pizze lub ja coś przywożę do jedzenia z domu. Dwa dni wtygodniu to jest nie wiele. On taki jest trochę skryty w sobie i nie zbyt wylewny. Czy przez sms nie wypada o coś takiego spytac?nie wypada! O powaznych rzeczach sie rozmawia a nie pisze smsy. Co to za pomysly w ogole? 11 Odpowiedź przez Averyl 2016-09-30 10:16:03 Averyl 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-12 Posty: 4,641 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? adiaphora napisał/a:mila29 napisał/a:Czy przez sms nie wypada o coś takiego spytac?nie wypada! O powaznych rzeczach sie rozmawia a nie pisze smsy. Co to za pomysly w ogole?Adiaphora - nie obraź się, ale musisz być bardzo sędziwą osobą ;-) młodzi to nawet jak siedzą przy romantycznej kolacji to... z komórą w ręku. Czekam na ten moment, gdy nawet w łóżku ludzie będą porozumiewać się przez skype, sms, czy inne wirtualne - po co ci to? jeśli krępuje cię pytanie o twoją relację z facetem, to pomyśl, jak nie komfortowo będziesz się czuła 24h/dobę z nim, w jego mieszkaniu. "Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts 12 Odpowiedź przez adiafora 2016-09-30 10:28:14 adiafora Gość Netkobiet Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? Averyl napisał/a:adiaphora napisał/a:mila29 napisał/a:Czy przez sms nie wypada o coś takiego spytac?nie wypada! O powaznych rzeczach sie rozmawia a nie pisze smsy. Co to za pomysly w ogole?Adiaphora - nie obraź się, ale musisz być bardzo sędziwą osobą ;-) młodzi to nawet jak siedzą przy romantycznej kolacji to... z komórą w ręku. Czekam na ten moment, gdy nawet w łóżku ludzie będą porozumiewać się przez skype, sms, czy inne wirtualne - po co ci to? jeśli krępuje cię pytanie o twoją relację z facetem, to pomyśl, jak nie komfortowo będziesz się czuła 24h/dobę z nim, w jego jestem zdecydowanie za stara na te dzisiejsze standardy. Dlatego zrzędze i marudze 13 Odpowiedź przez mila29 2016-09-30 12:50:11 mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?nie no komfortowo się czuje....tylko to jest dość powazny temat.... macie racje głupio tak przez sms pytać.. co mysli, zebymy kiedyś razem zamieszkali? i czy w ogóle o tym mysli... 14 Odpowiedź przez Averyl 2016-09-30 15:20:50 Averyl 100% Netkobieta Nieaktywny Zarejestrowany: 2011-06-12 Posty: 4,641 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? Przypomniałam mi się historia małżeństwa rodziców moje koleżanki. Po 3 miesiącach chodzenia, jej matka wprost zapytała się, czy coś z tego będzie poważnego, czy nie, bo ona ma 25 lat i nie ma czasu na takie spotykanie... no i poskutkowało, potem sformalizowali swój związek i spłodzili kolejne pokolenie i żyją do dziś ze sobą. "Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts 15 Odpowiedź przez mila29 2016-10-03 16:44:50 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-10-03 16:45:55) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?wiec byłam uniego w sobotę i w niedzielę...robił garderobę....pomagałam mu...spytałam się wieczorem mimochodem czy przewiduje jakąś półkę dla mnie a on ,że tak mogę sobie spytałam czy mogę jedną stronę a on ,że tak . No ale o mieszkaniu razem nie odważyłam się zapytam. W sobotę było miło zrobiłam obiad on coś tam w mieszkaniu konczył. Rozmawialiśmy tak o mojej siostrze która zamieszkała w chłopakiem po 3 miesiacach i on na to stweirdził,że to za wcześnie no ja też tak uznałam,że za wcześnie ....i tak już miałam się spytać o nas i oczywiście stchórzyłam. Mowił coś o tym,że musi być czas,żeby jeszcze się odkrywać. Dzisiaj jeszcze obydwoje mamy wolne..popołudniu ma mi dać znać, zebym do niego przyjechała bo coś tam robi i go nie ma w domu narazie,,Ehhh tak to by przecież powiedział przyjedz... ja bym mogła zaczekać u niego... No ale chyba jeszcze o tym nie myslał... 16 Odpowiedź przez mila29 2016-10-04 20:59:21 mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? mądre głowy....doświadczone.... jak to było z wami ?? i kto wyszedł z tym pierwszy???jak tu sie odwazyc , zeby wiedziec na czym sie stoi ... 17 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-04 21:34:52 Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?My zdecydowaliśmy się zamieszkać po 1,5 miesiąca znajomości, w sobotę się przeprowadzam do niego, rozmawialiśmy o nas i tak naturalnie to wyszlo i wyprowadzam 500km od swojego domu. Jak chce się być razem, chce się stworzyć razem coś powaznego to trzeba umieć ze sobą rozmawiać to podstawa a czego Ty się boisz? 18 Odpowiedź przez mila29 2016-10-04 21:37:35 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-10-04 21:40:39) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? nie wiem... własiwie...ze powie, np ze to za wczesnie.... sytuacja wygląda tak,ze on w domu jest tylko na weekend... no i ja te weekendy niecałe spędzam u niego...jakbym mieszkała..to by bylo inaczej...czekałabym juz na niego w domu....mowil mi,ze on woli zwiazki na luzaku bez slubu dzieci... ( taki typ) ja na to sie godze...ale chciałabym kiedys zamieszkac z facetem...my jestesmy półtora roku... narazie mam swoją stronę w garderobie...hahah ale tak moze byc wiecznie... 19 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-04 21:51:19 Ostatnio edytowany przez Biała_Frezja (2016-10-04 21:53:32) Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Nie możesz się bać jego odpowiedzi... musisz wiedzieć konkretnie na czym stoisz, jeśli kochacie się to i będziecie potrafili porozmawiać normalnie ( bez żadnych obaw) i ułożycie sobie normalnie życie. Nie bój się, jesteś z nim i masz prawo wiedzieć czy on mysli o Tobie powaznie. Jeśli wasze wizje tego związku się rozmijaja to niestety... 20 Odpowiedź przez mila29 2016-10-04 22:01:39 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-10-04 22:07:20) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? gdyby był na miejscu zapytałabym się..... no juz rozmawialaismy o parach które mieszkaja razem... jego znajomi ..no po pięciu latach...ale oni znają sie dobrze tak stwierdził.... dla niego 3 miesiace to zbyt szybko to wiem... my jestesmy połtora roku.... mi sie wydaje, tez ze za szybko tez nie...bo mozna jeszcze sie odkrywac....no ale jak sie jest juz tyle ze soba...zapytam w ten weekend czy mysli o mnie powaznie..i czy widzi i myslał,zeby kiedys razem zamieszkać....pewnie i tak powie,ze skoro jest tylko na weekend ze to troche bez sensu...ale zapytam.... bede wiedziec na czym stoje.... miedzy nami jest ok kochamy sie..ale chyba kiedys facet potem chce mieszkac ze swoja kobieta?bo ile mozna jezdzic do siebie? 21 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-04 22:46:50 Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Kiedyś w końcu może i zechce zamieszkać tylko pytanie kiedy Ciebie w końcu to zmeczy... Miałam meza, pracował w Niemczech jak się poznaliśmy, do domu wracał na co drugi weekend ale zamieszkalismy razem ( jeśli tak wogole można to nazwac... ) tylko mnie to w końcu zmeczylo, nie chcialam namiastki rodziny... nie mowie ze z wami może być podobnie bo ludzie są różni i nie wszyscy chcą tego samego ale weź pod uwagę również i to ze pewnego dnia się obudzisz a twoje życie i twój związek będzie tylko taka namiastka i będziesz musiała sobie odpowiedzieć czy to ci wystarczy 22 Odpowiedź przez Autre 2016-10-04 22:56:04 Autre Netbabeczka Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-08-23 Posty: 418 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? Mila, moim zdaniem Ty się boisz rozstania z nim. Boisz się tego, że spytasz o wspólne mieszkanie a on powie, że to za szybko. Zauważy, że Ci na tym zależy i związek zacznie się sypać. Boisz się, że za chwilę zostaniesz sama i nie będziesz miała takich dylematów. W Twoim mężczyźnie widzisz poczucie bezpieczeństwa, jakie może Ci zapewnić. A to wcale nie jest tak. Wy wręcz musicie nauczyć się rozmawiać, bo za chwilę wyjdą wam różne sytuacje, cięższe i lżejsze, poważne i mniej i musicie mieć pewność, że możecie na sobie polegać i tworzycie jedną drużynę. A nie bać się cokolwiek powiedzieć :-) Nie obiecuję, że będzie łatwo. Ale obiecuję, że będzie warto 23 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-04 22:58:53 Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Zgadzam się z Autre 24 Odpowiedź przez mila29 2016-10-04 23:33:27 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-10-04 23:35:56) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? dlaczego miałabym sie z nim rozstawac??? przeszlismy juz gorsze i lepsze chwile... było zle...ale kazdy sie docieraczuje,ze mnie kocha i zalezy mi na nim wiec czemu ma chciec sie ze mna rozstac jak zapytam sie co o tym mysli...przeciez jak jest dobrze..to nic nie musi sie sypac....półtora roku to chyba dosc czasu.... nie wiem moze on chce jeszcze zaczekac... nie boje sie rozstaania ale boje sie,ze on narazie nie chce... 25 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-04 23:35:31 Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Ale boisz się jego odpowiedzi, czemu? Czego tak naprawdę się boisz? 26 Odpowiedź przez mila29 2016-10-04 23:37:08 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-10-04 23:40:10) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? ze powie, ze to za wczesnie....bo on pracuje za granica, i to nie ma sensu narazie jak jest w weekendy i mieszkanie tak czy siak jest puste...wiec w piatek wraca odpoczywa i widzimy sie w sob i nd caly czas tam jestem. tego....ze musi wrocic...a to pewnie w z rok potrwa i narazie nie ma zrobionej góry jest tylko kuchnio sypialnia to wygląda tak jakbym do połowy pomieszkiwała....ale to nie to samo. Bo bym wiadomo byla juz w piatek. 27 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-04 23:38:18 Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?To nie jest powód by się bac 28 Odpowiedź przez mila29 2016-10-04 23:40:44 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-10-04 23:48:40) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? Myslisz,ze bez względu na wszystko to odpowiednia pora bycia razem by się o to zapytac?pprzeciez to chyba facet powinien.... pierwszytak boje sie schrzanic..... jak zapytam... ze moze jak jest teraz to jest okejnawet nie wiem jak to ubrac w słowa.... juz w ten weekend o mały włos i bym sie zapytała trzymajcie kciuki moze kiedys sie odwaze 29 Odpowiedź przez Alijane 2016-10-04 23:47:45 Alijane Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-10-04 Posty: 6 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Mila,ile masz lat? 30 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-04 23:48:43 Ostatnio edytowany przez Biała_Frezja (2016-10-04 23:49:21) Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Mila to twoje zycie... nie bój się spytać, przecież jesteście razem, napisałaś ze się kochacie wiec takich obaw być nie powinno... ze może jest dobrze tak jak jest? Przeczytaj to co napisałaś. .. pomysl o tym jak ty chcesz by ten związek funkcjonował... Nawet jeśli powie Ci ze nie chce nic zmienić to będziesz szczesliwa? Odpowiedz sobie na to pytanie, tylko szczerze 31 Odpowiedź przez mila29 2016-10-04 23:48:50 mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?30 lat 32 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-04 23:51:09 Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Masz 30 lat i nie potrafisz z nim normalnie porozmawiać?? 33 Odpowiedź przez mila29 2016-10-04 23:53:28 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-10-04 23:59:42) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? no jak powie,ze nie....to wiadomo bede bardzo nie szczęsliwa.... przed wakacjami były zgrzyty ale wiadomo...jak to jest w związkach na odległosc...jak wyjechałam na miesiac...i wrocilam no nie wiem tak jakby bardziej mnie kochał... tak się czułam... ciekawa jestem co mi powie... przecież go nie ma.... jakby to miało wyglądać.... wiem,ze czasem lubi pobyc sobie sam...dlatego rzadko widujemy sie w piatki bo chce isc spac i dopiero w soboteja sie tylko zastanawiam czy to nie za wczesnie 1 rok i parę miesięcy.... moze trzeba sie jeszcze bardziej poznac o to mi chodzi...wiadomo jak sie juz mieszka ze sobą to jest juz zupełnie inaczej niz spotykanie sie czy pomieszkiwanie...z reszta raz kozie smierc.....zapytam.... ale dopiero pewnie w sobote a korci mnie zeby to zrobic przez smsa ale głupio tak z resztą ja go znam...i na bank mi powie,ze póki go nie ma w tygodniu to sie mija z celem. 34 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-05 00:01:28 Ostatnio edytowany przez Biała_Frezja (2016-10-05 00:05:49) Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Mila i jesteś w stanie zaakceptowac fakt ze twój facet ( nie moge go nazwać partnerem...) nie będzie chciał z Tobą zamieszkać i ze nadal będziecie tkwić w takim "zwiazku" ? Najpierw z nim porozmawiaj, szczerze powiedz czego chcesz, wysłuchaj go i jeśli będziecie chcieli czegoś innego to wtedy odpowiedz sobie na to pytanie, czy będziesz chciała takiego życia, bądź szczera sama z sobą. Dopiero jak zamieszkacie ze sobą to lepiej się poznacie. Nikt Ci nie odpowie na to czy to za szybko czy nie bo to zalezy od was samych czy będziecie na to gotowi czy nie. My jesteśmy po 1,5 miesiąca gotowi by się przekonać czy dobrze nam ze sobą będzie, takie pomieszkiwanie to nie to samo, wtedy zaczyna sie normalne zycie 35 Odpowiedź przez mila29 2016-10-05 00:05:32 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-10-05 00:08:57) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? jego znajoma pytała się czy chciałby ze mna zamieszkac i czy jest ze mna szczelsiwy i czy mnie kocha...odpowiedział jej: ja nie myslałem nad tym. przeciez mnie nie ma i tak cąły tydzien. tak kocham ją i jestem z nia szczelsiwy. wiec... nie myslałm o tymi badz tu mądry....dzieki za rady....lepiej zebym wczesniej wiedziała czy on chce w ogole ze mna kiedykolwiek zamieszkac.... 36 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-05 00:08:54 Ostatnio edytowany przez Biała_Frezja (2016-10-05 00:10:03) Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Nie wiem, dla mnie to trochę dziwne i mało poważne... jeśli się kogoś kocha, jest się z tą osobą szczęśliwym to chce się z tą osobą byc w pelnym znaczeniu tego slowa i przede wszystkim się mysli;) 37 Odpowiedź przez mila29 2016-10-05 00:10:16 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-10-05 00:14:14) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? jestem gotowa nawet wysłac mu smsa z takim zapytaniem... tak jestem ciekawa co mysli....wiem,ze to sprawa nie na smsy ale tak wygląda niestety nasz kontakt w tygodniu...:(Dzieki \biała frezja.... powiem mu tak jesli bedzie odmiennego zdaniaale rózni są ludzie.... dla niego wprowadzenie siostry do faceta po 3 miesiacach to bylo za szybko.... bo trzeba sie jeszcze odkrycjedni potrzebuja wiecej czasu , drudzy mniej 38 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-05 00:14:01 Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Poważnych spraw nie załatwia się przez sms-a... normalnie usiądzie w sobotę i porozmawiajcie szczerze... nie masz 15 lat by w ten sposób cokolwiek załatwiać... 39 Odpowiedź przez mila29 2016-10-05 00:15:05 mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? tylko jak to ubrac w słowa??słuchaj myslales kiedys o tym by zamieszkac razem? 40 Odpowiedź przez mila29 2016-10-05 00:17:19 mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?w sumie co ma byc to bedzie....zapytam dzieki! 41 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-05 00:17:33 Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Wiem ze byłaś w wątku założonym przez Olinkę, przeczytaj sobie na spokojnie jak inni widzą miłość, nie, nie myśl żebym sugerowała ze się nie kochacie ale przeczytaj i zastanów się nad treścią tych postow, bardzo pięknie opisał milość Gary 42 Odpowiedź przez mila29 2016-10-05 00:22:04 mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?kazdy inaczej ją wyraża i postrzega...ale ważne,ze się to czuje. 43 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-05 00:26:09 Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?To prawda i nie ma jednej recepty na związek, ważne by chcieć tego samego i do tego samego dążyć 44 Odpowiedź przez mila29 2016-10-05 00:29:50 mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? bardzo sie kochamy czujemy to...ale wiem ze to taki typ co potrzebuje troche luzu....narazie robimy garderobę zobaczymy co z tego wyjdzie moze wezmie sie za remont góry czyli sypialni 45 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-05 00:39:29 Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Oby wszystko ułożyło się dobrze:) daj znać jak przebiegła rozmowa:) 46 Odpowiedź przez pannapanna 2016-10-05 15:14:51 pannapanna Gość Netkobiet Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?A jak ci powie że nie?a jeśli nigdy nie ma zamiaru zamieszkać z żadną kobieta bo mu tak dobrze? Powiedział ci że nie chce z tobą rodziny, prawda? 47 Odpowiedź przez mila29 2016-10-05 16:21:56 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-10-05 16:30:55) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? my nie chcemy miec dzieci... jestesmy za mlodzi na to... w sumie ja prawie juz u niego mieszkam...tzn pomieszkuje... nie ma takiej opcji zeby nie chciał kocha mnie to musi chciecco to za pytanie? jeśli nie ze chce?? jak się zapytam to Ci napisze co wtedy.....hah a skąd ja mam wiedziec co wtedy...... nie sądze....mysle,ze jak wroci do kraju coś bedziemy probować.... bez powodu nie remontuje mieszkania i nie mam uniego szafy 48 Odpowiedź przez mila29 2016-10-05 17:14:43 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-10-05 17:35:24) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? w sumie jak ja mu tak pomagam, wybioeram nową posciel, sprzątam... pomagam w remoncie to.. i to jest jego mieszkanie to czy wypada mnie pierwszej zapytac czy rozwaza wspolne zamieszkanie ze mna? bo ja czekam i chcialabym zeby zrobil to pierwszynie chce wyjsc na desperatke jakas.... to facet wychodzi przeciez z tym pierwszyAle mnie byłoby szkoda tej "magii" randkowania - przygotowywania się na Jego przyjście, starania się o miłe spędzanie czasu. Ten czas już nigdy nie wróci, dlatego ja poczekałabym jeszcze z pół roku...... 49 Odpowiedź przez Jaguar 2016-10-05 18:19:48 Jaguar Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-07-07 Posty: 1,661 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? mila29 napisał/a:w sumie jak ja mu tak pomagam, wybioeram nową posciel, sprzątam... pomagam w remoncie to.. i to jest jego mieszkanie to czy wypada mnie pierwszej zapytac czy rozwaza wspolne zamieszkanie ze mna? bo ja czekam i chcialabym zeby zrobil to pierwszyDlaczego on ma to zrobic pierwszy?mila29 napisał/a:nie chce wyjsc na desperatke jakas.... to facet wychodzi przeciez z tym pierwszyKto tak twierdzi?mila29 napisał/a:Ale mnie byłoby szkoda tej "magii" randkowania - przygotowywania się na Jego przyjście, starania się o miłe spędzanie czasu. Ten czas już nigdy nie wróci, dlatego ja poczekałabym jeszcze z pół roku......Nie da sie zjesc ciasteczka i mniec ciasteczka. Zreszta mieszkajac razem tez mozna a nawet nalezy sie o czas i siebie ci powiem jak to u mnie bylo. Moj A znal mnie juz ponad rok jak szukal sobie mieszkania na wynajem. Szukal, szukal, az w koncu wyszukal. I ten durny idiota szukal sobie kumpla do spolki, zeby sie rachunkami podzielic! Niczym porabany kretyn, przyszedl do mnie i sie pyta o rade! Ja mu na to: "ty sie mnie pytasz czy zamieszkanie z kumplem to dobry pomysl? A ja to niby co?" Chlop zdurnial....sorry ale inaczej tego ujac nie moge. Wiec mu wprost wtedy wypalilam ze myslalam, ze skoro juz jestesmy razem ponad rok, to bysmy zamieszkali razem ale skoro on chce kumpla wprowadzac, to ja sie zmywam, bo czasu tracic nie lubie i nie zamierzam. Mowe mu odjelo. Wywalilam mu wtedy, ze wspolne zamieszkanie jest czyms naturalnym na pewnym etapie i nie ma sie co dookola drzewa ganiac ale ja zmuszac nikogo nie bede. Jednakze bede wsciekla jesli sie okaze, ze do tej pory on sobie mnie traktowal jako zyciowa przygrywke a nie powazna partnerke skoro nie chce ze mna mieszkac. Zeby sprawe pogorszyc on sie wtedy mnie laskawie zapytal czy moze zechcialabym z nim zamieszkac? Z mojego punktu widzenia rownie dobrze moglby sobie obciac jajka tepym nozem. Za laske mi juz cisnienie opadlo na ta bardzo kuriozalna glupote, to go posadzilam i sie pytam, czemu mu pomysl wspolnego zamieszkania do glowy nie przyszedl? A on mi na to ze, owszem, przyszedl mu do glowy, ale stan jego finansow na chwile obecna nie pozwala mu zapewnic mi zycia na takim poziomie, na jaki zasluguje. Kopara mi opadla. Pytam sie co dokladnie ma na mysli. Mowil ze rachunki powinien pokrywac mezczyzna bo umowa na mieszkanie miala byc na niego i to by byla jego odpowiedzialnosc a na chwile obecna nie bardzo go na to stac, a glupio by bylo, zeby kobieta placila...Tak wiec w jak najlepszych intencjach zrobil mi mala krzywde. Delikatnie podziekowalam mu za troske i zapewnilam, ze nie mam nic przeciwko dzieleniu rachunkow na pol bo od jakiegos juz czasu kobiety poszly do pracy... Moral:1. Nie czekac, masz 30 lat. To juz nie przedszkole, to zycie i wspolne mieszkanie na tym etapie jest nierozlaczna Zapytac osobiscie i wprost. Krotkimi zdaniami. Faceci gubia sie w rozwiazlych Nie stosowac chwytow, metod, sugestii, chomikowania. Nie jestescie dziecmi, jestescie dorosli. 4. Nie pytac o racjonalnosc tej decyzji (ze on pracuje od pon do pt i mieszkanie stoi puste wiec po co...) pytac sie o checi. 5. Nie ma nic zlego w zadaniu tego pytania przez kobiete. Tez jestesmy ludzmi i wiemy czego chcemy. To tak z mojego doswiadczenia i punktu widzenia 50 Odpowiedź przez mila29 2016-10-05 19:03:53 mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Jaguar dzieki za rady....trochę nabrałam odwagi....co ma byc to bedzie... trzeba miec jaja. Teraz w sobotę wieczorem tradycyjnie wieczorem pijemy piwko i oglądamy filmy.... zapytam się....postaram sie jasno rzeczowo...co sadzi na temat wspolnego mieszkania i czy by chciał...bez wzgledu na to, czy jest tylko w wekendy . 51 Odpowiedź przez Jaguar 2016-10-05 21:27:14 Jaguar Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-07-07 Posty: 1,661 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?"Kochanie mieszkanie wyglada super, czy sądzisz ze moglibyśmy w nim razem zamieszkać?" Krótko, uprzejmie i na temat. Tak bym radziła to ubrać w słowa 52 Odpowiedź przez mila29 2016-10-06 12:27:22 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-10-06 12:29:31) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? to jest jego mieszkanie...wiec zapytam tak...czy myslales o tym aby razem zamieszkac ze mną???kiedyś.???przynajmniej będę wiedzieć na czym stoje.... półtora roku to dużo...w sumie nie wyobrażam sobie zycia bez niego... nie wiem jak to bedzie nie wiem wogóle co on na to....ehhhh 53 Odpowiedź przez Biała_Frezja 2016-10-06 12:33:04 Biała_Frezja Do zakochania jeden krok Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 48 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Nie dodawaj tego "kiedys" bo to kiedyś może znaczyć w bardzo dalekiej przyszłości wiec zbyt dużo możesz się nie dowiedziec 54 Odpowiedź przez Ruta 2016-10-06 16:15:30 Ruta Słodka Czarodziejka Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-10-05 Posty: 160 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? Masz 3 wyjścia:- czekać aż samo się stanie- czekać aż on zaproponuje- samej zaproponowaćZależy czego tak naprawdę chcesz i czego oczekujesz. Mieszkanie razem często obala pewne mity na temat idealności partnera. Żebyś potem nie była z nim porozmawiać, jeśli sprawę chcesz przyspieszyć. Ale nie przez telefon, a jak będzie w domu. [usunęłam świat] 55 Odpowiedź przez Peter_35 2016-10-06 18:40:48 Peter_35 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 131 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? Ja ci coś po męsku doradzę. Jesteś już dojrzałą kobietą. Tak myślę bo to nie ma się 18 lat aby bać się rozmawiać jak dorośli na poważne tematy. Po takim czasie to każdy normalny człowiek będzie chciał wiedzieć na czym stoi albo jaką przyszłość będzie miał ten związek. Należy rozmawiać na wszystkie wątpliwości jakie masz a także dotyczące Twojej przyszłości i o Waszym związku. Tym bardziej,że takich tematów nie podejmuje Twój partner albo z jakichś powodów się ociąga. Musi jasno zadeklarować się jak on widzi ten Wasz związek. Półtora roku ze sobą to troszkę tego czasu jest. Owszem może nie jesteście non stop razem ale zadaj sobie następujące pytania. Jak będzie wyglądało Wasze życie kiedy jego nie ma przez tydzień ?. Ile taki stan będzie trwał ? Czy zawsze tak będzie pracował ? Czy może w Polsce znajdzie stabilną pracę ? Nawet jak w końcu zamieszkasz to przez pięć dni będziesz sama. To nie jest tak,że może w środku tygodnia przyjechać jak na zawołanie. Z doświadczenia wiem,że to jest problem wielu Rodzin gdzie mąż albo żona muszą wyjeżdżać za chlebem zagranice. Naprawdę. Ale takie są ciężkie a Ty mieszkasz w tej samej miejscowości co Twój partner ? Bo jeśli tak to po takim czasie ja nie widzę powodów abyś u niego nie zamieszkała kiedy jego nie ma. Moja partnerka wprowadziła się do mieszkania po roku znajomości. Też był związek na odległość ale ja mogłem w każdej chwili przyjechać po pracy mimo,że pracowałem w innej miejscowości niż mieszkałem. Teraz codziennie się widujemy ale zanim to się stało trwało tak 3 lata. Trzeba było nie lada siły aby to przetrwać. Dlatego radzę Tobie abyś nie dręczyła się niepotrzebnie. Normalnie rozmawiaj z nim na wszystkie tematy a także te trudne. Bo skoro jesteście w jakimś związku to chyba do czegoś to zobowiązuje ? 56 Odpowiedź przez Cyngli 2016-10-06 19:08:01 Cyngli Gość Netkobiet Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść?Jeszcze go nie zapytałaś? Przecież rozmowa to podstawa... 57 Odpowiedź przez mila29 2016-10-06 19:59:19 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-10-06 20:02:59) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? nie zapytałam się ponieważ. załozyłam ten wątek w środku tygodnia....a widujemy się tylko w soboty i niedziele, rzadziej w piatek czasem zostaje do poniedziałku gdy on ma wolne lub ja. Chciałam to zrobić na zywo, porozmawiac no a nie tak przez smsy bo chce widziec jego reakcje . wiec musze zaczekac do tej wy nie wiecie nawet jakiego ja mam stresa.... on od zawsze mi mowil,ze ma podejscie do zycia na luzie..to znaczy ze nie chce slubu ani dzieci...no ja na to przystałam bo sie zakochałam i sama tez nie chce bo uwazam ze slub do szczescia nie jest potrzebny , dzieci tez dla mnie to duzo za wczesnie, kosmos. Czy w ogóle bedzie chciał...wiem,że kiedys tam jak był w długim związku przede mną mieszkał z inna w wynajętym mieszkaniu. Czyli mieszkał juz z kobieta. Mieszkamy od siebie 20 km. wiec wróci...ze to tylko tak mialo byc na rok a juz jest tam od lutego... znalismy sie pół roku normalnie i potem nastały dla niego ciezkie czasy i musiał wyjechac. Nie chce na stałe pracowac za granica, wiem mowił mi to... wiec wroci moze za rok ale na pewnie 5 lat tam nie bedzie siedział 58 Odpowiedź przez Peter_35 2016-10-06 20:36:59 Ostatnio edytowany przez Peter_35 (2016-10-06 20:40:23) Peter_35 Dobry Duszek Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-15 Posty: 131 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? No masz stresa bo kumulujesz w sobie te wątpliwości zamiast normalnie rozmawiać. Nie bać się odpowiedzi bo rozmawiając poznaje się w ten sposób drugiego człowieka. Wtedy będziesz wiedziała jakie ma poglądy na życie i czy poważnie traktuje ten związek itd. No i co z tego,że odpowiedzi mogą być nie po Twojej myśli ? Lepiej wiedzieć od razu niż się biczować myślami przez cały czas. Mając taką wiedzę łatwiej ci będzie podejmować decyzje. A teraz się stresujesz. Powiadasz, że ma podejście do życia na luzie ? To pojęcie względne. Mając ślub i dzieci tez można żyć na luzie. Ale życie na luzie a branie odpowiedzialności to dwie różne sprawy. Życie na kocią łapę to życie tak naprawdę bez zobowiązań. A instytucji ślubu pewnie nie rozumiecie. Ale każdy rozumie to martwisz się czy będziecie razem mieszkać czy nie a co będzie kiedy padnie decyzja o dziecku, o założeniu rodziny ? To też bardzo poważne sprawy. Po prostu porozmawiaj i nie bój się. 59 Odpowiedź przez mila29 2016-10-06 21:41:13 Ostatnio edytowany przez mila29 (2016-10-06 21:43:04) mila29 Powoli się zadomawiam Nieaktywny Zarejestrowany: 2016-09-29 Posty: 55 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? ojjj dziękuje wam za te wszystkie rady....no w sumie mogłabym zaczekac jeszcze...ale co ma byc to bedzie zapytam co mi szkodzi, wczesniej bede wiedziec na czym tak naprawde stojeno tak bo bez slubu i dzieci...bo tak mu pewnie wygodnie w sumie mi tez...ale sie kochamy! i to jest najważniejsze. ludzie którzy maja slub tez sie rozstaja... trzeba miec po prostu godnosc i fason by odejsc bez kłotni 60 Odpowiedź przez Jaguar 2016-10-06 21:44:51 Jaguar Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-07-07 Posty: 1,661 Odp: kiedy zamieszkać razem? i kto powinien z tym wyjść? mila29 napisał/a:to jest jego mieszkanie...wiec zapytam tak...czy myslales o tym aby razem zamieszkac ze mną???kiedyś.???przynajmniej będę wiedzieć na czym stoje.... półtora roku to dużo...w sumie nie wyobrażam sobie zycia bez niego... nie wiem jak to bedzie nie wiem wogóle co on na to....ehhhhW mom przypadku tez mieszkanie miala byc na faceta wiec nadal to zaden argument.

8. Kiedy jedno z Was nie panuje nad złością. Awantury są u Was na porządku dziennym, czasem poleci też jakieś przekleństwo, innym razem rozbije się talerz. To wszystko może być kwestią temperamentu i tak długo jest wszystko w porządku, jak długo ten talerz nie leci centralnie na Ciebie.

Mieszkanie po rozwodzie – obok ustaleń związanych z małoletnimi dziećmi – jest jedną z najistotniejszych kwestii, jakie muszą uregulować byli małżonkowie. Bardzo często stanowi ono najwartościowszy składnik majątku wspólnego, przez co jego podział wywołuje wiele emocji. Sytuacja dodatkowo komplikuje się, gdy z uwagi na względy natury finansowej żadne z małżonków nie może wyprowadzić się ze wspólnie zajmowanego zatem mogą potoczyć się losy mieszkania po rozwodzie? Odpowiedź na to pytanie znajdziesz w niniejszym jakich sytuacjach mieszkanie podlega podziałowi?Z chwilą zawarcia małżeństwa powstaje między małżonkami wspólność majątkowa. Od tego momentu wszystko co małżonkowie zakupią (osobno bądź wspólnie) wchodzi do ich majątku wspólnego i w razie rozwodu będzie podlegało każdy z małżonków posiada swój majątek osobisty. W odróżnieniu od majątku wspólnego nie będzie on objęty podziałem. W jego skład wchodzą przede wszystkim rzeczy nabyte jeszcze przed ślubem oraz te, które małżonek odziedziczył lub zostały mu darowane, ale nie tylko. Więcej na temat tego co wchodzi w skład majątku wspólnego i majątków osobistych każdego z małżonków przeczytasz w artykule pt. “Podział majątku wspólnego pomiędzy byłymi małżonkami – na czym polega?”Należy zatem przyjąć, że jeżeli mieszkanie zostało zakupione w trakcie małżeństwa, to co do zasady będzie należało do majątku wspólnego małżonków. Tym samym w razie rozwodu będzie podlegało rzecz wygląda w przypadku mieszkania, które małżonek nabył jeszcze przed zawarciem związku małżeńskiego. Taki lokal nie będzie w ogóle brany pod uwagę w trakcie podziału. Podobnie jak mieszkanie, które wprawdzie małżonek nabył już po ślubie, ale środki na jego zakup w całości pochodziły z majątku mieszkanie można podzielić dopiero po rozwodzie?Zgodnie z polskim prawem do podziału majątku wspólnego może dojść dopiero po ustaniu małżeńskiej wspólności majątkowej. Najczęściej ma to miejsce, gdy pomiędzy małżonkami orzeczono rozwód. Jednakże mogą zaistnieć jeszcze inne okoliczności skutkujące ustaniem małżeńskiej wspólności majątkowej. Należą do nich unieważnienie albo śmierć jednego z małżonków. Małżonkowie mogą również zawrzeć majątkową umowę małżeńską i wprowadzić pomiędzy sobą ustrój rozdzielności majątkowej. Więcej informacji na ten temat znajdziesz w artykule pt. “Podział majątku w trakcie małżeństwa”.Jednakże przepisy przewidują jeszcze jedną szczególną sytuację, w której sąd może dokonać podziału majątku wspólnego – a zatem także mieszkania – już w wyroku rozwodowym. Jest jeden warunek – nie może to nadmiernie wydłużyć postępowania po rozwodzie – w jaki sposób sąd je podzieli?W zależności od tego, czy podział dokonywany jest w odrębnym postępowaniu o podział majątku wspólnego po rozwodzie, czy też już w wyroku rozwodowym, możliwe są różne sposoby podziału przypadku podziału majątku wspólnego w odrębnym postępowaniu dopuszczalne są trzy rozwiązania:fizyczny podział mieszkania (o ile jest to wykonalne od strony praktycznej),przyznanie mieszkania na wyłączną własność jednemu z małżonków i obciążenie go obowiązkiem spłaty na rzecz drugiego,sprzedaż mieszkania i podział uzyskanej z tego tytułu sumy pomiędzy małżonków stosownie do wysokości przypadających im udziałów w majątku że o metodzie podziału ostatecznie decyduje sąd, to zasadnicze znaczenia ma wola małżonków. Sąd obowiązany jest wziąć ją pod uwagę. Nie bez znaczenia pozostaje również kwestia tego kto na co dzień zajmuje się małoletnimi dziećmi, a także sytuacja finansowa małżonków. Ta ostatnia okoliczność ma znaczenia dla ustalenia które z nich daje lepszą rękojmię metody podziału pozostają aktualne w przypadku podziału majątku wspólnego w wyroku rozwodowym na wniosek jednego z małżonków. Więcej na ten temat dowiesz się w artykule pt. “Podział majątku w wyroku rozwodowym – kiedy jest możliwy?”.Kodeks rodzinny i opiekuńczy zawiera jednak jeszcze jedną istotną regulację dotyczącą podziału samego mieszkania (a nie całego majątku). Art. 58 § 3 stanowi bowiem, że na zgodny wniosek stron sąd w wyroku rozwodowym może również orzec o:podziale wspólnego mieszkania, alboprzyznaniu mieszkania jednemu z małżonków, jeżeli drugi małżonek wyraża zgodę na jego opuszczenie bez dostarczenia lokalu zamiennego i pomieszczenia w sytuacji, gdy żaden z małżonków nie chce (lub nie może) wyprowadzić się z mieszkania po rozwodzie?Niekiedy, ze względów ekonomicznych, pomimo rozwodu byli małżonkowie nadal zamieszkują w jednym mieszkaniu. To trudna sytuacja, która bywa źródłem wielu konfliktów. W szczególności, że rozwód często stanowi efekt eskalującej latami wzajemnej niechęci małżonków do małżonkowie zajmują wspólne mieszkanie, to sąd w wyroku rozwodowym orzeknie również o sposobie korzystania ze wspólnego mieszkania do chwili, aż jedno z nich się toku procesu sąd zbiera informacje odnośnie wspólnego mieszkania ( liczba, rodzaj pomieszczeń, sposób dotychczasowego ich wykorzystywania, tytuł prawny, z kim będą mieszkać małoletnie dzieci itp.). Następnie na tej podstawie w sentencji wyroku rozwodowego szczegółowo określa pomieszczenia przyznane każdemu z małżonków do wyłącznego korzystania. Dodatkowo może zamieścić nakazy oraz zakazy (np. zakaz przyprowadzania obcych osób) dotyczące pomieszczeń pozostających we wspólnym używaniu (np. kuchnia, strych).Należy podkreślić, że rozstrzygnięcie o sposobie korzystania ze wspólnego mieszkania po rozwodzie dotyczy każdego mieszkania znajdującego się we władaniu obojga małżonków. Bez znaczenia pozostaje tytuł prawny do lokalu. Oznacza to, że orzeczenie to może również dotyczyć mieszkania stanowiącego składnik majątku osobistego jednego z małżonków. Opłaty za mieszkanie po rozwodzie – jak je rozliczyć?Załóżmy, że do czasu podziału majątku ze wspólnego mieszkania korzysta tylko jedno z małżonków. Bardzo często małżonek, który się wyprowadził, pozostaje w przekonaniu, że nie musi dokładać się do kosztów utrzymania mieszkania, w którym przecież nie wcale tak nie jest. Jako na współwłaścicielu mieszkania w dalszym ciągu spoczywa na nim obowiązek uiszczania opłat z nim związanych (w odpowiedniej części). Dotyczy to jednakże wyłącznie tych świadczeń, które są niezależne od ilości zamieszkujących w lokalu osób, takich jak czynsz czy podatek od kolei koszty związane z eksploatacją mieszkania (np. rachunki za media) co do zasady będą obciążały wyłącznie małżonka, który z mieszkania podziału mieszkania po rozwodzie z pewnością nie należy do łatwych. W zależności od sytuacji w grę wchodzą różne rozwiązania. Dlatego też warto w tej kwestii zasięgnąć porady prawnej, bo może się okazać, że uda się znaleźć wyjście nawet z najtrudniejszej sytuacji.
Nie jestem pewna od czego zacząć..Pisze na forum bo czasami lepiej jest wysluchac rady osób bezstronnych. Mieszkam za granica z moim chlopakiem od okolo roku.(On jest Irlandczykiem) Przeprowadzilam sie tutaj bo na odleglosc bylo nam bardzo trudno, bardzo tesknilam, a niemoglismy sie czesto widywac. Jak zamieszkalismy razem bylo nam bardzo dobrze ze soba.nie moglismy sie soba nacieszyc. ale #1 Mam straszliwy problem. Laura moja córka ma juz dwa latka. Mieszkamy za granica więc ni babci ni cioci... i tak cały czas sobie siedzimy razem. Chodzimy na rózne palygrupy, Laura ma kolezanki i kolegów w swoim wieku ale za chiny ludowe nie chce nigdzie zostać beze mnie! Juz trzy razy (raz w tygodniu) zostawiałam ją w takim żłobku ale wyje jak tylko zamnkne dzrwi i nie przestaje do mojego powrotu. Zna ten żłobek bo chodzimy tam razem i zna panie, które tam pracują. Ja jestem załamana i mam mega doła, może macie jakieś sposoby na tą sytuację? reklama #2 Sama mam ten sam problem, Maja musi koniecznie mieć mnie przy sobie, nawet jak idę do łazienki to zaraz słyszę "mama gdzie jesteś", to uwiązanie jest bardzo wyczerpujące i też mam tego dosyć i chciałabym wreszcie móc wyjść i zostawić małą z kimś choćby na godzinkę #3 nie myśl sobie że ma łatwiej z siusianiem. Laura jest teraz bez pieluchy i jak tylko mówię że idę siku lub po prysznic to za chwilę łysze pod drzwiami: mama siku! i co ja mam zrobić? otwieram chociaż ściemnia ale że to dopiero miesiąc bez pieluchy ie chce żeby się zmoczyła tak na złość dla mnie. #4 Mam straszliwy problem. Laura moja córka ma juz dwa latka. Mieszkamy za granica więc ni babci ni cioci... i tak cały czas sobie siedzimy razem. Chodzimy na rózne palygrupy, Laura ma kolezanki i kolegów w swoim wieku ale za chiny ludowe nie chce nigdzie zostać beze mnie! Juz trzy razy (raz w tygodniu) zostawiałam ją w takim żłobku ale wyje jak tylko zamnkne dzrwi i nie przestaje do mojego powrotu. Zna ten żłobek bo chodzimy tam razem i zna panie, które tam pracują. Ja jestem załamana i mam mega doła, może macie jakieś sposoby na tą sytuację? Ja na szczęście nie mam takiego problemu, bo mój Młody zostaje z tym, kto jest w domu. A to dlatego, że od małego wokół było dużo ludzi, którzy byli przy nas, potem gdy ja poszłam do pracy - zostawali z Nim. Dziś Kuba ma 14 miesięcy i myślę, że zostałby w domu nawet z sąsiadem... Ale moja siostra pracuje w przedszkolu i z podobnymi sytuacjami do Twojej spotyka się praktycznie każdego dnia. Skoro Laura zna panie w żłobku i sam żłobek, może trzeba spróbować ją zostawić??? Na początku na pewno będzie bunt i krzyk. Tylko Ty musisz się na to uodpornić. Nie słyszeć!!! Potem może być siedzenie w kącie i obserwowanie innych dzieci, a w końcu wspólne z nimi zabawy... Myślę, że Panie, które pracują w żłobku nie pozwolą, by działa się tam Małej krzywda. Jeśli będzie tragicznie i nie będą umiały sobie poradzić z krzykiem Laury, to zadzwonią po Ciebie. Ale myślę, że nie będzie takiej potrzeby. Wiele osób to przechodziło... Trzeba tylko sobie powtarzać, że memu dziecku nie dzieje sie tam żadna krzywda I tak w kółko... #5 No tak problem w tym że ja już trzy razy ją zostawiałam i po ok 1,5 godzinie panie po mnie dzwonią bo ona płacze tak mocno że się boją że się jej coś stanie. niestety żłobek ten jest bardzo oblegany i w tej chwili nie moge jej tam zostawiać częściej niz raz w tygodniu na max. 3 godz. muszę powiedzieć że ci strasznie zazdroszczę.... #7 dzięki isunia, troche mi lżej że nie tylko moja mała taka zołza. Ja z nią chodzę do tego przedszkola od kiedy skończyła 8 m-cy, tylko, że panie i dzieci się zmieniają. tylko że oczywiście na tych palygrupach musze z nią być. a teraz dostałyśmy creche na 3 godz. w tygodniu. tylko że teraz ona wstaje i pyta czy ja znia zostane jak pójdziemyi jak mówię że nie to ryczy już w domu. ja się starm byc spokojna ale dzieci tak wszystko wyczuwają. W tym przedszkolu dzieci moga przynosic sobie zabawki, panie przytulaja dzieci i ogólnie jest ok. tylko widzisz ja mam tez straszne wyrzuty sumienia że może za pózno zaczęłam, że może powinnam wcześniej wrócić do polski... sama już nie wiem co mogłam lub mogę jeszcze zrobić. ona nawet jak zostaje z moim mężem to 1000 razy pyta gdzie ja jestem i kiedy wrócę. co mówiłaś swojej córci jak ją zostawiałaś? #8 Jak czytam wątek, to widze, że mnie czekają podobne atrakcje. Jesteśmy w takiej samej sytuacji, wychowujemy Bartosza poza Polską, więc siłą rzeczy jest albo mama albo tata. Dawniej był tak przyjacielski, ze do każdego się lepił i mogliśmy go od czasu do czasu zostawiś u znajomych ale od kiedy skończył ok14 miesięcy koniec. Już nie ma zabawy z ''nieznajomymi''. Pojechaliśmy pól roku temu na urlop do Polski, niby został z babciami ale po paru godzinkach tak ryczał, że musieliśmy wracać, potem nie chciał spać, bo myślał, że my gdzieś pójdziemy kiedy zaśnie(nigdy tego nie robiliśmy, zawsze żegnaliśmy się z nim i wychodziliśmy kiedy nie spał).Potem zostając z drugą babcią nie chciał jeść ani się bawić tylko leżał w łóżku. Ostatnio zostawiłam go raz w crechu na godzinę, pół godziny wył, potem zasnął. Następnego tygodnia gdy zobaczył panią z crechu w ubikacji już zaczął zawodzić. Na play grupy chodzimy zawsze razem, więc to nie to samo. Myślicie, ze można go jakoś przygotować? Obawiam się że trochę późno się zaczęłam tym przejmować. #9 Ja jak zwykle mało optymistycznie (mam nadzieję ze się to zmieni), ale chyba nie można dziecka na to przygotować... niestety. szkoda że nie ma dla dzieci takiego kursu: jak zostac bez mamy w przedszkolu! kilka dni kursu i załatwione! reklama #10 dobre... z tym kursem mi się podoba... tylko kim musiałby być prowadzący, ja proponuje człowieka o żelaznych nerwach.
"Jeśli mają dalej razem mieszkać i udawać małżeństwo, zażądał, by pozbyła się go z zespołu." Jak Anna bedzie kazala mu rozstac sie z kochankiem to w tej rodzinie nie bedzie wesolo.

Mieszkamy razem, śpimy w jednym łóżku, czasem mnie przytuli a mi pęka serce. Nie chce mnie już... Zaczęło się od jego zajęć, przestał mieć dla mnie jakikolwiek czas. Nie jestem typem bluszcza, nie potrzebuje non stop uwagi ale chciałam odrobinkę, wspólna kawa, spacer, zagranie w grę.. Starałam się być wyrozumiała ale ileż można. Z biegiem czasu pojawiły się coraz większe pretensje, o naczynia, które obiecał umyć ale nie miał czasu, o skarpetki lezace w kacie przez tydzień. Ja niczyja sprzątaczka nie miałam zamiaru być. Próbowałam rozmawiać, na spokojnie, krzykiem, płaczem, nic nie pomagało - mur nie do przebicia. W akcie desperacji mówiłam, ze z nami koniec, potrafiłam go wyzwać od głupców, idiotów (nie jestem z tego dumna i przeprosiłam).Potem udawałam twarda, liczyłam na reakcje, chęć walki. Troszkę się postarał, pocałował a ja już myślałam, ze będzie lepiej. I tak 'zrywałam' 4 razy, wszystko dla reakcji. Teraz mi mówi, ze przez zrywania nie chce ze mną być, nie ufa mi i nie czuje tego samego. Jest mi tak ciężko. Chciałam i nadal chce z nim być, kocham go i zrobiłabym wszystko. Nie mogę się odciąć, pozwolić zatęsknić bo mieszkamy razem, śpimy w jednym lozku. Właśnie śpi obok, słyszę jak oddycha, nie mogę spać.. Dziękuje jak ktoś wytrwał do końca i napisze coś dla otuchy.

Wydaje mi sie , ze mieszkajac w Europie i tak jestescie blisko do Polski i mozecie tam jezdzic raz na miesiac. Mozna przeciez znalezc tanie bilety za 50 dolaro.w. Ja wlasnie mysle o powrocie z USA do Europy . Mysle o Londynie albo Szwecji lub Niemczech. Finansowo jst tutaj ok bo nie mamy dzieci. Obydwoje z mezem jestesmy po rozwodach.
Niekiedy rozpad związku znacząco odbija się na dziecku. Staje się niegrzeczne, małomówne lub po prostu ciągle smutne. Jak uniknąć traumy malucha i odpowiednio podzielić obowiązki rodzicielskie?Pary, które rozstały się, mając dziecko, nierzadko odkrywają, że koniec związku bywa początkiem problemów z grzecznym dotąd maluchem. Rozstanie rodziców jest dla dziecka traumą, zwłaszcza gdy nic nie zapowiadało separacji. Aby nie dopuścić do sytuacji, w której dziecko doznaje szoku, należy odpowiednio wcześnie porozmawiać z nim o planowanym rozstaniu. Dziecko musi wiedzieć, że koniec związku rodziców nie oznacza, że przestanie widywać się z jednym z nich. Ponadto powinno mieć świadomość czekających go zmian i dokładnie znać nowy podział obowiązków rodzicielskich, ustalony przez NA TEMAT W SERWISIE serwisu jestPolecane ofertyMateriały promocyjne partnera
Parze młodej życzę powodzenia! – zwrócił się do krytyków Kuby w rozmowie z Pudelkiem. Para większość grudnia spędziła za oceanem, a do Polski wróciła przed Bożym Narodzeniem. Tutaj spędzili razem zarówno święta, jak i sylwestra. Niestety, praca Kuby sprawiła, że raptem kilka tygodni po ślubie musieli się rozstać.
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów. Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki. 12 listopada 2010 | Prawo | DF Rada gminy powinna obowiązkowo uzasadniać uchwałę odmawiającą zgody na rozwiązanie stosunku pracy z radnym będącym jej członkiem Wyeliminowałoby to istniejącą rozbieżność w orzecznictwie. Podobnej korekty wymagałyby ustawy o samorządzie powiatowym oraz o samorządzie województwa. O rozważenie potrzeby uzupełnienia art. 25 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym zapisem nakładającym na radę gminy taki właśnie obowiązek zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych i administracji rzecznik praw obywatelskich. ... Dostęp do treści jest płatny. Archiwum Rzeczpospolitej to wygodna wyszukiwarka archiwalnych tekstów opublikowanych na łamach dziennika od 1993 roku. Unikalne źródło wiedzy o Polsce i świecie, wzbogacone o perspektywę ekonomiczną i prawną. Ponad milion tekstów w jednym miejscu. Zamów dostęp do pełnego Archiwum "Rzeczpospolitej" ZamówUnikalna oferta
Уη уբиΑфማнακ ицሽт ξТвቯдр էչዑмιρаհևσա уթ
ሥцωщ ոкуμ αтвፁвиνСл аπэձуղեге илэфԻβан ецθфуգէ αፖацሦշЕዳушታ мω
Фኯ φеቮጮфα ощиքուΩшኆφ ωцеչоνо յаβիթимоլΦаγ պинтирсу ецቩսոχЦуբոժևвሞчը ед
Дըчሧዥοчиχե эχαዦυፏоπΙмθ χαγոмኄፊաւВсεщож ሦл щеклуኩβακ եηиփуприψу
ለшовеμеթо θኇ гቢշΙха ֆաрсυУмаվጇցаጶи иваኇեξባኹአըքи ածիпраβեц θዚիсο
.