,,Wiecie niewiem co sie ze mna dzieje...najchetniej po pracy chodziłabym odrazu spać, nie chce żeby ktos do nas przychodził, nie ubieram sie jak kiedyś, teraz tylko tak żeby nikt mnie nie widział....nie rozmawiał ze mną....niekiedy łapie sie na tym że nie potrafie znaleśc odpowiedniego słowa jak mówię o czymś." itd. , itp.... Znam dobrze te uczucia Zajączku...cierpię z trochę innego powodu. myśl, że bardzo skrzywdzę dzieci trzyma mnie przy życiu. Walcz dla swojego dobra i syna, on niczemu nie jest winien, bardzo Cię potrzebuje... Wiem, że to ponad Twoje siły, ale walcz Zajączku...sama ze sobą...walcz...pokonaj ból, załamanie...powoli, drobnymi kroczkami, ale zrób to... Jestem na etapie nic nierobienia, nie mam pracy i beczę, beczę, nigdzie nie chodzę...itd... ale wiesz, kilka dni temu poszłam na od dawna odkładaną wizytę u stomatologa...wyszłam z gabinetu zadowolona, heh, wręcz uskrzydlona w duszy myślałam sobie: rany dokonałam tego, dokonałam, zrobiłam coś dla siebie...phi, ktoś powie, wielki tam wyczyn...tak...dla mnie to był wielki wyczyn...jeden z wielu, których chcę jeszcze dokonać, dla mnie i dla moich dzieci... Tak i Ty Zajączku...takimi drobnymi a zarazem wielkimi wyczynami walcz o swoje szczęście, nie pozwól się pokonać....
Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Samotnik123321 - 29 Paź 2012 Może to nieodpowiednie forum na takie tematy, ale muszę to gdzies napisać bo nie wytrzymam. Otóż tak jak wcześniej pisałem ten rok szkolny miałbyć dla mnie męką i tak też jest. Mam w klasie "kolegę", który niesamowicie mi dokucza, zaczepia, popycha, a ja z reguły w kaszę napchać sobie nie daję, ale on jest wyższy i silniejszy ode mnie i cały czas o tym myślę, nie daje mi to spać, normalnie w zyciu fukncjonowac, ponieważ cały czas stresuję się kolejnym nadchodzącym dniem w szkole. W domu mam także problemy, jestem powaznie pokłócony z ojcem, nie rozmawiamy już od tygodnia, przez co w domu panuje okropna atmosfera co dodatkowo mnie dobija. Kolejną rzeczą jest nauka, z którą( co prawda mam całkiem niezłe oceny) ale nie daję już sobie rady, siedzę do późna, potem padam z nóg a i tak nie moge zaspać, bo stresuję się tym wszystkim. Moje otoczenie mnie wykańcza i mam już tego wszystkiego dość. Co mam zrobić, żeby zachciało mi się życ? Czuję się nikim i gorszym od wszystkich wokoło. Mam 15 lat. Proszę o rady. A i jeszcze mam kompleksy z powodu swojego wzrostu. Chodze do 3 gimnazjum a mam ledwo ponad 160 cm wzrostu. Jestem jedną z najniższych osób w klasie. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - masterblaster - 29 Paź 2012 Samotnik123321 napisał(a):bo stresuję się tym wszystkim. Moje otoczenie mnie wykańcza i mam już tego wszystkiego żeby nie wiem jak chciało to nie zmieści się w Twojej głowie, ale myśli o tym co otacza i przytłacza owszem. Otoczenie bywa niewygodne przez jakiś określony, ograniczony czas. Prawdziwa zmora to myślenie.. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Samotnik123321 - 29 Paź 2012 najlepiej nie mysleć o tym wszystkim, ale niestety trudno odizolować się myślami od czegoś co mnie otacza na co dzień, dzięki za miłe slowa Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Riverside - 30 Paź 2012 W mojej szkole był chłopak, któremu ciągle dokuczali. On jednak się tym nie przejmował, skupiał się na nauce, rozwoju pasji i zainteresowań. Był bardzo ambitny, imponował mi tym, że uczy się pomimo wyzwisk, ciagłego prześladowania. Rezultat? Obecnie ma najlepszą pracę z nas wszystkich ze szkoły, mnóstwo przyjaciół, znajomych. Doszedł już tam, gdzie inne osoby, które mu dokuczały, nie będą nigdy. Był tez drugi chłopak. Jego też się czepiali "koledzy". Nie był wcale głupszy od pierwszego, ale niestety, zbytnio przejmował się opinią innych. Nie brał pod uwagę, że szkoła to okres przejściowy, później zmieni otoczenie. Nie bedzie miał styczności z prześladowcami. Zbytnia wrażliwość, przejmowanie się opinią innych, doprowadziła go do depresji. Mógł iść na studia, zdobyć świetną pracę, a takze znajomych. Niestety, zdal sobie z tego sprawę dopiero w wieku 27 lat. Ten pierwszy pracuje teraz w znanej stacji tv jako reporter, ten drugi to ja. Szukam dopiero pierwszej pracy, nie mam praktycznie żadnego wykształcenia (poza ledwo zdobytą maturą) więc jest dosyć trudno. Zaczynam życie od nowa, ale straciłem wiele młodości. Myślę, że sam wyciagniesz wnioski z tych 2 historii. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Zasió - 30 Paź 2012 Och, jaka pyszna rada, wujku dobra rada! Ale wiesz, ze skupienie się na pasji, rozwoju zainteresowań itp. oraz olanie środowiska nie musi przynieść wcale pozytywnych efektów? Nie każdy jest pewnym siebie bucem jak większość dziennikarzy. Tłumienie emocji, brak reakcji, przeczekiwanie - mogą bardzo róznie wpłynąć na psychikę. A co jeśli ktoś będzie ambitny, skupi sie na nauce, tylko niespostrzeżenie cos sie w nim przekręci przez atmosferę i otoczenie? A co jeśli będzie liczył mimo wszystko, zę znajdzie przyjaciół w liceum, bo będzie pragnał ciągle stworzenia jakichś relacji z innymi, ale mu sie już nie uda, bo go atmosfera przygniecie i skrzywi? Wiesz jakie było dzieciństwo wielu forumowiczów? Owszem, nie wiemy jak wyglądało dotychczasowe życie autora (wielu fobików wcześniej zaczynało ) - czy też był samotnikiem, czy obecnie, jako "samotnik", ma mimo wszystko masę innych znajomych i jednego tylko prześladowcę... ale jak czytam coś takiego jak to, co napisałeś, to przed oczyma staje mi standardowy rodzic co to nie rozumie, ma w nosie i pierdzieli komunały w stylu "a jakie tam problemy, a nie przejmuj sie debilami, a skup sie na nauce, a gimnazjum zleci, a w liceum to kogoś poznasz, a oni są przecież głupsi". A potem ląduje się u psychologa i w aptece z receptą na SSRI. Wpisując się w konwencję - tak, dla mnie też życie miało być bajką jak sie skupie na nauce i ie będę ogladał na innych. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Riverside - 30 Paź 2012 Dziękuję, mój wielbicielu. Delektuj się nią do oporu bo to już ostatnia . Nie musi, ale moze. Na czym chłopak się ma skupiać? Na negatywnych myślach? Pisałem względem siebie, nie wiem co zrobi autor, to jego decyzja. Niczego nie narzucam. Myślę, że doświadczenie innej osoby, która przechodziła to samo moze pomóc. Skończ też ze stereotypami na temat różnych zawodów. Tego "buca" nie skomentuję. Myślisz, ze jak ktoś ma siłę przebicia większą od Ciebie to jest gorszy? Nie, jest mądrzejszy. No i przede wszystkim, nie jest tchórzem idącym na łatwiznę. Jak w pewnej piosence: "Bo tak łatwiej, tak łaaaatwiej" Pisałeś coś o tłumieniu emocji wcześniej. Popracuj nad tym. Przemyśl także czy ten temat ma na celu skompromitowanie mojej osoby, wyrzuceniu z siebie frustracji na kogoś, kto ma inne podejście od Ciebie, czy też pomoc jego autorowi. I nie mówię tęż, że ma zrezygnować całkowicie z przyjaciół. Chodziło mi o to, aby nie przejmował się osobami, które jego przyjaciółmi raczej nie zostaną. Kto zostanie jego przyjacielem, jeśli całkowicie się załamie, zamknie w sobie? Co do dziecinstwa, tu nie chodzi o ciągłe skupianie się na przeszłości, na traumatycznych wydarzeniach, ale na budowaniu przyszłości. Za 10 lat też będziesz pisał na forum swoje bolączki i czepiał się osób, które próbują pomóc? Ok. Ty pewnie tak, patrząc na Twoje podejście. Na resztę Twojego pseudo psychologicznego bełkotu i próby analiz odpisywać nie mam zamiaru. Najlepiej od razu zakładać najgorsze. Nic nie róbmy, nie walczmy, przejmujmy się wszystkim i wszystkimi. A potem wylewajmy swoje żale na forum. Skazujmy się na cierpienie jednocześnie nic nie robiąc aby to zmienić. A jak ktoś nam delikatnie cos zasugeruje to zadepczmy go jak mrówkę. A co. Mnie pokopali to i ja spróbuję pokopać innych. To takie przyjemne. Sprawia, że lepiej się czujemy ze sobą! Ja mam źle wiec niech i inni tak mają. Pisałeś, że moje posty Cię irytują. To widać . Zresztą, co do irytacji. Myślę, że wystarczająco już jesteś wkurzony własną osobą, własnym życiem, więc nie będę Ci jeszcze dokładał moimi postami, mimo tego, że byłoby czego . Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Luna - 30 Paź 2012 Z łaski swojej, dajcie sobie spokój z personalnymi wycieczkami, przezwiskami i przypuszczeniami, jak będzie wyglądała czyjaś przyszłość. Z góry dzięki. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - uno88 - 30 Paź 2012 Dla mnie z przejmowaniem się i wrażliwością jest tak samo jak z wiarą w Boga. Nie zależy to od nas zupełnie ,ale wydaje się ,że i owszem. Mam 24 lata i jak patrzę wstecz to do dziś żałuję bujek w których nie wziąłem udziału. Czy ktoś silny ,czy słaby, ludzie mają słabe punkty. Tym bardziej ,że to tylko jedna osoba ,a nie żadna zgraja. W rolę ofiary trzeba wejść ,aby nią zostać. Oczywiście nieświadomie ,ale jednak. Nie chodzi o odporność na zaczepki ,ale o odważne reakcje. O postawienie się z użyciem siły włącznie. Jak koleś ma za dużo teścia to je*bnij mu w jaja. Straszne jest to ,że rodzice potrafią wychować chłopaka w wierze ,że lepiej dać się upodlić ,niż komuś zrobić krzywdę. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Zasió - 30 Paź 2012 Luna - Zaraz tam wycieczki osobiste... Ze względu na treść rady Riverside, przypominającą mi jako żywo to, co opisałem, poczułem potrzebę by ją skomentować. Tyle. Nie zamierzam sie tu wdawać w pyskówki. Ale pozwolisz, że odpiszę ten jeden raz i wyjaśnię, o co mi chodziło... Riverside - śmiem twierdzić, że irytację i frustrację potwierdzoną zawrotną liczbą osobistych wycieczek 100x bardziej widać w tej chwili po tobie, niż po mnie. No tak, bo ośmieliłem się mieć jakieś zastrzeżenia... W przedmiocie mojej irytacji - akurat pisząc tego i poprzedniego posta zirytowany mogę być co najwyżej pewnymi problemami zdrowotnymi, ale na pewno nie FS ani swoim życiem. A jutro początek terapii, tra la la... Zielono mi Nie bierz mojej wypowiedzi tak bardzo do siebie (nie reaguj tak fobicznie ), chodziło o jej treść. No i, tak już na marginesie, nie wiem kto tu powinien się uczyć panowania nad emocjami i ich tłumienia. Na pewno nie tylko ja. Też bazuje tylko a swoich przemyśleniach. Oczywiście - chłopak nie ma się skupiać na negatywnych myślach. Serwujesz tu jednak historię o dwóch chłopakach, z których to jeden był ambitny i sie uczył - uczył się pilnie i w efekcie właściwie zrobił na złość prześladowcom! I teraz to ma forsę i pozycję, i ma satysfakcje, jak nerd z amerykańskiej komedii. Tylko ze ja przypuszczam, iz ten twój kolega albo miał bardzo silną osobowość, wiedział czego chce i był pewny siebie, albo jednak miał bardzo mocne oparcie w bliskich/rodzinie itp. Autor nie wygląda mi na taką osobę, wątpię, by tacy ludzie szukali pomocy na forach typu PhobiaSocialis, by kiedykolwiek tu zawędrowali - o ile nie będą o fobikach robić zewnego reportażu do Uwagi. Jak dla mnie z twojej wypowiedzi nie wynika tylko to, by autor wąkku spróbował się mimo wszystko uczyć - co jest oczywiste, trzeba sie starać nie zawalić wszystkiego - i bez względu an to, co sobie myślisz, też coś o tym wiem. Twoja wypowiedź IMHO ma inny wydźwięk - zamiast koncentrować się na tym, co złe, lepiej zignorować rzeczywistość, zapomnieć o niej, i "skupić się na nauce" Nie, tak naprawdę - uciec w nią. Ale ucieczką nie rozwiązuje się problemów - bez względu na to, czy będzie to ucieczka w alkohol, dragi czy pracę/naukę. Uciekajacy w naukę, budujacy na zdobywaniu piątek swój świat i rekompensujący tym sobie problemy z prześladowcami nie zajadą na tym IMHO na fotel prezesa. Jasne, mogę wyciągać za daleko idące wnioski i może to naprawdę chwilowy kryzys i załamanie, jakie miewa każdy w pracy i szkole (zatargi z tym i owym, czasowe nieporozumienia), chłopak generalnie jest pewny siebie, wie czego chce, ma cel, jakichś życzliwych ludzi w pobliżu... ale nie to, jak mi się zdaje, wynika z pierwszego posta. Świetnie pasuje tu post uno - zresztą, pamiętam szerszą dyskusję w tym tonie z jego udziałem. Takie "ucz się i nie zwracaj uwagi" - to bierna postawa. A ten problem, ze szkoła, trzeba jakość ugryźć. Albo przez wsparcie bliskich, pedagoga, i "podkablowanie" nauczycielom, albo - o czym pisze uno - jeśli to wykonalne, przez stanowcze postawienie się i szczanie na ocenę ze sprawowania. Tyle ona warta, co zeszłoroczny śnieg. Ty napisałeś tylko by zamiast patrzeć na prześladowcę, rozwijać swoje pasje. A ja napisałem, z jaką postawą mi sie to kojarzy. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Riverside - 30 Paź 2012 Masz całkowitą rację Zas. Ta osoba była bardzo silna psychicznie. Pamiętam, że zawsze na apelach w szkole był prowadzącym, czasami nawet coś zaśpiewał i nie było po nim widać żadnego spięcia. Cóż mogę powiedzieć, przepraszam Ciebie i autora tematu. Pisałem pod wpływem emocji, też fakt. Ech, kiedyś mi minie to przewrażliwienie . Ale jakąś odpowiedzialność za swoje czyny mieć powinienem, mimo wszystko. Z postem Uno też się zgadzam, częściowo, bo jednak nie przepadam za odpowiadaniem przemocą na przemoc. No ale, czasami trzeba się postawić Pozdrawiam szczerze i serdecznie, co złego to nie ja. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Samotnik123321 - 30 Paź 2012 Dzięki za rady Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Michał - 30 Paź 2012 Kto jest silny psychicznie. Co to jest siła psychiczna? Czy silny psychicznie jest ktoś kto przetrwał, przeżył (tak, jak potrafił) mimo przeciwności, których ktoś inny może by nie przetrwał, ale jednak odbiło się to na jego kondycji życiowej, że obecnie jest w dup*e? Czy silny psychicznie jest ktoś kto miał wsparcie w rodzinie i bez problemu nawet nie zastanawiał się nad jakimiś przykrościami? Ach zaprawdę powiadam Wam, nie wiadomo i nie damy rady tego ocenić się mi zdaje. (bo przecież ten, który był biorcą siły ją zgromadził, to trudno, żeby był słaby, prawda?) Mógłby ktoś porozmawiać z moją podświadomością, bo wszyscy z nią rozmawiają, ale ani ja tego nie potrafię, ani nikomu się jeszcze nie udało? To w kwestii wyjaśnienia, że nie warto się przejmować (i czym). Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - piotrus1989 - 14 Lis 2012 Wiem jedno ,rady tobie dać nie mogę bo nie chcę brać odpowiedzialności za te rady, jedynie podzielę się przemyśleniami . Co do kłopotliwego kolegi to polecam zwrócenie uwagi na Krav magę . Same ćwiczenia fizyczne dają dużo endorfin , przebywanie z ludźmi pewnymi siebie uczy nas przez obserwacje też pewności siebie . A myślę że te kroki mogą pomóc w nauce . Na końcu polecam udanie się do psychologa bo gdyby nie on to z moimi myślami samobójczymi nie pisałbym moich przemyśleń . Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Martwy - 12 Sty 2017 Mam nadzieję, że Twoje życie się zmieniło na lepsze. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Amcio - 13 Sty 2017 czym predzej zglos to wychowawcy, pedagogowi to da Ci spokoj pisze z doswiadczenia teraz zaluje ze tego nie zglosilem, silny psychicznie to ten ktory wytrzymuje cierpienie czyli 1 definicja Michala. Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - vesanya - 13 Sty 2017 Przypominam, że temat jest sprzed kilku lat Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - Amcio - 13 Sty 2017 hahhaha faktycznie xD Re: Nie daję sobie z tym wszystkim rady, pomóżcie - WinterWolf - 13 Sty 2017 Ale chciałeś pomóc, z resztą obecnie mam podobny problem z teoretycznym kolegą
Są jednak pewne sprawy, z którymi nikt sobie nie radzi. Oto kilka z nich. Kiedy po raz pierwszy zostajesz rodzicem, szybko zdajesz sobie sprawę, że na nowej drodze będzie wiele zakrętów. Istnieje w nas pewien paradoks. Nie chcemy robić sobie problemów, ale robimy. Nie chcemy cierpieć, ale doprowadzamy do cierpienia. Nie chcemy być samotni, ale pomimo starań kończymy samotnie. Nie chcemy kłócić się z nikim, a jednak znów pokłóciliśmy się, podnieśliśmy głos. Znów chcemy się za coś zabrać, ale znów odciągamy to w czasie. Sami sobie to robimy. Dlaczego? Czy taka jest już ludzka natura? Skąd to się bierze? Nie możemy po prostu założyć sobie, że coś będzie w nas tak, jak tego chcemy i kropka? Gdyby to było takie proste to nikt by nie miał ze sobą samym problemów. Musi być jakiś mechanizm, który to tworzy. Właściwie nie jeden. Opiszę je tutaj i będziemy mogli zastanowić się na tym, aby potem móc coś zmienić dla Ciebie. MECHANIZM PIERWSZY – TWOJA UWAGA CZYLI OBECNOŚĆ Jeśli zakładamy sobie, że będziemy postępowali w określony sposób, ponieważ to jest dla nas korzystne (np. być miłym dla kogoś, być zdyscyplinowanym, systematycznym, pomocnym czy otwartym) to trzymamy się tego przez jakiś czas. Jaki? Taki kiedy świadomie to kontrolujemy. Potem kiedy zdejmujemy uwagę z tego to od razu uruchamiają się wypracowane nawyki reagowania, które przejmują kontrolę. Bycie świadomym to klucz do nie tworzenia sobie problemów, które wynikają głównie z nieświadomych sposobów reagowania, tworzonych latami. Jeśli będziesz nadal myślał, odczuwał, decydował za ich namową to będzie dalej to samo. Jeśli nie będziesz uważny to będziesz nieświadomy, a potem nie będziesz rozumiał dlaczego znów zrobiłeś to samo. Jak będziesz nieobecny to znów podniesiesz głos bo tego jesteś nauczony. Znów pomyśli Ci się w ten sam sposób i znów pod wpływem emocji zachowasz się jak zawsze. Najgorsze jest to, że za każdym takim razem utrwalasz nawyk. Przerwij go już dzisiaj i stawaj się obecny, uważny i świadomy tego co robisz, co się z Tobą dzieje. PRZYKŁAD: Chcesz zmienić nawyk odżywiania. Masz plan. Masz wszystko. Trzymasz się jeden dzień, dwa, tydzień. Potem jest rodzinny zjazd albo impreza ze znajomymi. Zerwałeś z dietą i poszedłeś na całość i to jest ok, gdybyś następnego dnia lub parę dni potem znów wrócił do tego co dla Ciebie ważne. Pamiętasz o tym co masz zrobić, ale jakoś tak dajesz sobie jeszcze dzień odpustu. Potem już budzisz się za tydzień lub miesiąc. Przestałeś pilnować planu. Nie chcesz mieć problemu ze sobą, ani innymi, ale jakoś tak wyszło, a prawda jest taka, że nie skupiasz się na tym co trzeba. MECHANIZM DRUGI – NAWYKI CZYLI WEWNĘTRZNY AUTOPILOT Kiedy tylko tracisz uwagę organizm musi zadbać o samego siebie i nie może liczyć na to, że Ty to zrobisz, tym bardziej przy Twojej nieobecności. Wyobraź sobie co by było, gdyby organizm był zdany tylko na Ciebie, Twoje decyzje i to co zrobisz. Pewnie domyślasz się do jakiej katastrofy byś doprowadził. Podejrzewam, że nie przeżył byś nawet jednego dnia gdybyś odpowiadał za wszelkie czynności fizjologiczne. Odruchy, nawyki, działania zautomatyzowane to jest coś co naprawdę zapewnia nam przetrwanie i to one mają pierwszeństwo w naszej codzienności. My to tylko pogłębiamy stając się coraz bardziej nieświadomymi konsumpcjonistami mediów, produktów, ruchów politycznych. Zasypiamy na własne życzenie, a kontrolę przejmują automatyczne odpowiedzi, myślenie i decydowanie. Życie w obecności umożliwia dostrzeganie tego co się z nami dzieje, ale to jest równoznaczne z jakimś rodzajem odpowiedzialności, a także lękiem, który za tą odpowiedzialnością idzie. To boli. To zwyczajnie boli kiedy robi się poważnie i opada motywacja do zmian i stajesz twarzą w twarz z nawykami, w stosunku do których możesz być bezradny – są tak silne. Dlatego to wymaga czasu i cierpliwości. Jeśli tego nie masz to się nie zmienisz. Musisz to w sobie wypracować jednocześnie, równolegle, inaczej będzie ciężko. Przygotuj się na walkę ze samym sobą, którą musisz nauczyć się odpuszczać i robić swoje. Nie walcz choć chce się walczyć. Bądź i wybieraj. Prawdziwe decyzje tworzą ulgę, a nie walkę, która jest kiedy czegoś chcesz i nie chcesz jednocześnie. Nawyki budują nasze życie, ale wcześniej budują Ciebie. Z jakich nawyków jesteś zbudowany? PRZYKŁAD: Chcesz wstawać rano. Jeden dzień wstajesz, jesteś zajarany. Patrzysz ile możesz zrobić rano dla siebie różnych rzeczy. Dzień jest taki długi przez to. Drugi też, trzeci tak samo. Na czwarty dzień czy np. piąty masz dylemat emocjonalny czy wstać czy nie. Odzywa się siła nawyku. Opadła euforia, która dawała motywację, a teraz obnażył się czysty, surowy i bezlitosny nawyk pragnący realizacji czy tego chcesz czy nie. Oczywiście ulegasz presji organizmu, który chce swoje i koniec. On nie odpuszcza. Nigdy. Nie poczekałeś chwili w rozluźnieniu, obecności, zacząłeś się od razu szarpać, zamiast przeczekać falę i nie walczyć. Uległeś. Nie chcesz mieć problemu ze sobą, ani innymi, ale jakoś tak wyszło, a prawda jest taka, że nie skupiasz się na tym co trzeba. MECHANIZM TRZECI – TWOJA PAMIĘĆ Nie raz postanowiłeś sobie, że będziesz inny, zareagujesz już inaczej, przeczytasz tę książkę, obejrzysz ten program, będziesz zmieniał swoje nawyki, zrobisz wszystko żeby się zmienić na lepsze. Pamiętałeś o tym przez dzień, dwa, trzy, góra tydzień, a potem po prostu zapomniałeś. Obudziłeś się miesiąc potem i zdałeś sobie sprawę z tego co sobie założyłeś. Jak to się stało? Zadajesz sobie to pytanie w kółko mając dziurę w głowie. Nie wiesz. Po prostu wyleciało Ci to z głowy, a tak na prawdę nie wyleciało. Straciłeś uwagę. Najsilniejsze nawyki, sposoby myślenia i reagowania po schematach przejęły kontrolę. Dlatego znów stajesz na równe nogi i znów działasz uważnie. To naturalne. Będziesz przechodził takie cykle nie raz. Nie da się zmienić tego od tak, bo chcesz. To proces, musisz to przyjąć. Jednak w świecie „instant” oczekujesz od siebie efektów szybko, bo żyjesz szybko – dlatego tak nieświadomie. Zapomniałeś? Nic się nie dzieje. Wrzuć na luz i idź dalej. Będziesz pamiętał coraz częściej, aż będziesz tym żył, a wtedy zobaczysz, że nie umiesz bez tego żyć. Tak rozpoznasz, że masz już nowe nawyki. Twoja pamięć będzie lepsza. Będzie nowy program w autopilocie. Jeśli jesteś napięty w życiu, zestresowany, pełny żalu czy obaw o przyszłość to Twoja pamięć nie będzie działała tak jak Ty tego chcesz. Będzie działała jak organizm tego chce, a on chce pamiętać o zagrożeniach i dlatego rozmyśla Ci się w kółko o problemach. Musisz to zrozumieć. To nie jest żadna zła wola przeciw Tobie, ta zasada priorytetu, którą opracowałem: „Konflikt, problem, ból, ma zawsze pierwszeństwo przed tym co satysfakcjonujące.” Dlatego nie licz na to, że mając problemy będziesz pamiętał, o tym żeby sobie dobrze robić w życiu. PRZYKŁAD: Chcesz pamiętać o tym, żeby pracować nad sobą. Aby to robić musisz pamiętać o wykonywaniu ćwiczeń, zadań, treningów mentalnych albo pracy nad emocjami np. Metodą Ok, może tak być!©. Znów to samo. Jesteś zajarany parę dni, a potem pierwszeństwo mają wszystkie trudne sprawy emocjonalne i zapominasz. Zapisujesz to sobie nawet i co z tego? Możesz oklejać całe ściany przypomnieniami. Ustawiać w telefonie przypomnienia. Nic to nie da. Ciągle Twoja uwaga idzie na emocje w życiu. Nawet jak masz chwilę i możesz popracować to wolisz odpocząć bo w końcu masz chwilę jakiegoś rodzaju luzu. Chcesz to wykorzystać nasycić się, choć w głębi czujesz, że to ucieczka od tego co może zmienić Twoje życie. Zaczynasz mieć poczucie winy, że odpoczywasz, a powinieneś pracować nad sobą szczególnie teraz kiedy tego potrzebujesz. Nie chcesz mieć problemu ze sobą, ani innymi, ale jakoś tak wyszło, a prawda jest taka, że nie skupiasz się na tym co trzeba. MECHANIZM CZWARTY – DYSTRAKTORY CZYLI BODŹCE Dystraktory to bodźce z zewnątrz, które zabierają uwagę i organizm musi wtedy zareagować tak jak jest nauczony. Jeśli ktoś podniesie na Ciebie głos to masz w nawyku kulić się, złościć się, albo milczeć – chcesz odejść. A jak chcesz zareagować naprawdę? Czego chcesz naprawdę? Jak chcesz reagować na te bodźce? Trzeba je zauważać. Są jak spusty w broni. Pojawiają się i odpala się schemat. Dlatego powinniśmy wykluczać z życia pewne miejsca, przedmioty, a szczególnie ludzi jeśli Ci ludzie pomimo naszych próśb nie zmieniają toksycznych zachowań. Te bodźce mogą nas bardzo spowolnić albo zatrzymać w zmianie. Im jest ich więcej, tym więcej w nas reakcji. Są ludzie, którzy to doskonale wiedzą i wykorzystują to przeciwko nam. Dokładnie wiedzą, że są dla nas takim bodźcem i nie pieprzą się w tańcu. Biorą co chcą. Odciskają na nas taką wolę jaką chcą, a potem nas pozostawiają do następnego razu. Unikajmy takich ludzi i bodźców jakie nam dają, albo skonfrontujmy się z tym. Nie pozwalajmy na to, Ty nie pozwalaj na to, aby one rządziły Tobą i Twoim życiem. Bądź świadomy co się z Tobą dzieje bo to klucz do rozwiązania tego. Obserwuj to, a potem wybieraj. Nie jesteś niewolnikiem. Jesteś wolnym człowiekiem i wybieraj wolność. Ona jest wtedy, kiedy dajesz sobie wybór, który daje Ci możliwość stanowienia o sobie odpowiedzialnie. Tak jak Ty chcesz. PRZYKŁAD: Chcesz porozmawiać z kimś o czymś ważnym. Nastawiasz się jaki będziesz, jak to zrobisz, tworzysz plan co chcesz powiedzieć i jak. Kiedy przychodzi co do czego, to nie jesteś sobą, znikasz w sobie, nie ma Cię, zachowujesz się jak robot, miota Tobą tylko emocja. Potem masz pretensje do siebie, że znów nie byłeś sobą. Nie byłeś w stanie oprzeć się. Od razu ogarnął Cię lęk i czułeś się zapewne jak małe dziecko. Bezradne. Nie chcesz mieć problemu ze sobą, ani innymi, ale jakoś tak wyszło, a prawda jest taka, że nie skupiasz się na tym co trzeba. MECHANIZM PIĄTY- NIESPEŁNIONE POTRZEBY Jeśli nie uświadomisz sobie swoich potrzeb to nie będziesz wiedział czego chcesz ani jaki masz być. To jaki masz być będzie wynikało z tego jaki sposób wybierzesz na realizowanie swoich potrzeb. Ta droga zmusza nas do zajęcia stanowiska jacy właściwie jesteśmy. Jacy chcemy być. W jaki sposób mamy się przejawiać, aby osiągnąć to, co chcemy. Żeby najprościej określić jakie są Twoje potrzeby, których nie realizujesz to wypisz czego Ci brakuje w życiu. Jak już to wypiszesz to spójrz co się za tym kryje. Oto przykładowe kluczowe potrzeby: spokoju dumy samorealizacji bliskości zrozumienia miłości przynależności bezpieczeństwa zabawy uznania wsparcia sensu seksualne zdrowia połączenia z czymś duchowym / wyższym Jeśli Będziesz uważny na swoje potrzeby i dobrze określisz sposób na ich realizację to skonfrontujesz się ze swoimi lękami. To naturalne. Jakimi lękami? Takimi, że Twoja realizacja potrzeb jest zależna od innych ludzi, a trzeba się z nimi dogadać. A może ktoś nie będzie chciał Ci pomóc? I co? Zamkniesz się w sobie i nie będziesz mówił czego chcesz z obawy przed odrzuceniem, odmową czy nawet wyśmianiem? Proszę bardzo. To nie. I nie będziesz miał potrzeb zrealizowanych. Chyba, że coś zrobisz ze swoimi obawami i zaczniesz komunikować zdrowo czego chcesz i jak chcesz, a następnie zaczekasz czy ktoś Ci pomoże czy nie. Jak nie to szukasz takich osób, które Ci w tym pomogą. Kropka. PRZYKŁAD: Potrzebujesz czuć się kochany, ale nie zdajesz sobie z tego sprawy. Masz pretensje do Twojej drugiej połówki, ponieważ czegoś Ci brakuje i szukasz w tej drugiej osobie, jej zachowaniu, sposobie mówienia, że czegoś nie masz. Druga osoba daje Ci miłość, ale sposób w jaki to robi nie jest takim sposobem jakiego Ty potrzebujesz. W kocu mówisz: „Nie kochasz mnie!” A druga osoba jest w szoku bo czuje, że kocha i to okazuje. Nie zdałeś sobie sprawy z tego czego Ci brakuje konkretnie i nie porozmawiałeś z drugą osobą jak i czego potrzebujesz. Ona nie miała szansy nawet Ci tego dać. Nie chcesz mieć problemu ze sobą, ani innymi, ale jakoś tak wyszło, a prawda jest taka, że nie skupiasz się na tym co trzeba. MECHANIZM SZÓSTY – DEFICYTY Kiedy w okresie dzieciństwa nie dostałeś tego czego potrzebowałeś i w dorosłym życiu masz zakodowane lęki przed tym, że tego nigdy nie będziesz miał to zawsze będziesz czuł brak, pustkę, niemożność osiągnięcia czegoś, zrobienia czegoś, stania się kimś. Nigdy nie poczujesz się dość dobry, dość wystarczający nawet wtedy, kiedy logicznie sam możesz wskazać, że nie powinieneś mieć takiego stanu bo wszystko jest okej. A jednak. Deficyty będą niezaspokojoną studnią bez dna, w którą będziesz wrzucał tony rzeczy, a i tak będzie dalej pusto. Popatrz wyżej na potrzeby, a zrozumiesz jakich potrzeb nigdy nie miałeś od dziecka realizowanych. Dowiesz się za czym gonisz w dorosłym życiu, oraz jakie na to wybierasz sposoby. Właśnie jakie? PRZYKŁAD: Zrobiłeś coś bardzo dobrze, ale czujesz brak satysfakcji, nawet obawę, że to nigdy nie będzie takie jak powinno być i znalazłeś milion uzasadnień dlaczego. Ktoś kto się zna mówi Ci: „Świetna robota!”, a Ty nie wiesz czemu zamiast czuć dumę, czujesz jedynie wstyd, smutek, niewygodę lub złość. Myśli Ci się co on pieprzy! Przecież to wcale nie jest takie jak powinno być. Jesteś wiecznie niezaspokojony, a przez to smutny, albo ciągle poddenerwowany. Czegoś Ci brak w sobie, a jak w sobie to w innych. Stajesz się swoim wrogiem, a więc inni są Twoimi wrogami. Świat jest nie dość dobry, a więc życie nie jest dość dobre. Bezsens. Nie chcesz mieć problemu ze sobą, ani innymi, ale jakoś tak wyszło, a prawda jest taka, że nie skupiasz się na tym co trzeba. MECHANIZM SIÓDMY – LĘK CZYLI KRÓL ROBIENIA PROBLEMÓW CHOĆ TEGO NIE CHCEMY Im bardziej zbliżasz się spokoju i życia bez problemów, tym bardziej obawiasz się tego co będzie dalej. Tracisz ważną część siebie, do której byłeś przyzwyczajony i czujesz bez tej części pustkę, która może przerażać, osłabiać, a w konsekwencji zmuszać nas do powrotu do tego co znane. Organizm jest bardzo wygodny. Wykorzystuje umocnione ścieżki reakcji i dlatego przygotuj się na to, że będzie milion razy chciał wracać na te same ścieżki dopóki nowe nie umocnią się tak silnie, aż staną się dominującymi. Zawsze chcemy wracać do tego co umiemy kontrolować, ponieważ brak kontroli to podświadoma obawa o brak przeżycia. Ten atawizm i wiele innych są bardzo mocnymi instynktownymi reakcjami fizjologicznymi. Trzeba mieć tego świadomość i umieć to dostrzec, zrozumieć, przeciwstawić się i wybrać inną reakcję. To będzie niewygodny proces nie ma się co oszukiwać. Jesteś na to gotowy? Czy widziałeś kiedyś, aby remont w domu był wygodny dla jego mieszkańców? No właśnie. Trzeba to przejść cierpliwie robiąc swoje, a przyjdzie taki moment kiedy odetchniesz z ulgą patrząc na siebie z wcześniej i stwierdzisz: „Warto było to przejść bo teraz jest o wiele lepiej.” To wymaga zdeterminowania. Tu potrzeba nieugiętości w trzymaniu się celu inaczej organizm bardzo łatwo zwiedzie Cię na manowce. Będzie Cię straszył. Powiedz mi czy jest sens coś zmieniać skoro nie musisz? Jasne, że nie. Tak działa organizm. Skoro nie musi nic zmieniać to nie będzie kropka. Dlatego musisz ciągle stawiać go w sytuacji, gdzie nie ma wyjścia, tworzyć takie wewnętrznie środowisko dla samego siebie. Takie dobre środowisko tworzą decyzje. Na całego. Całym sobą. Lęk tworzy nasze problemy najmocniej i kryje się pod każdym z tych powyższych punktów o mechanizmach. Zasila zarówno utratę obecności, wzmaga niekorzystne nawyki, wpływa na pamięć przez to, że przejmuje uwagę i skupiamy się na tym co nie trzeba. Jest obecny przy reakcjach na bodźce oraz kieruje sposobem w jaki będziesz realizował potrzeby. To proste. Jeśli boisz się to będziesz myślał głównie o tym czego się boisz. Opracowałem taką zasadę: „Im silniejsza skala emocji, im wyższe emocje, tym bardziej wierzymy, że to co mówią nasze myśli to prawda. Im niższa skala, tym bardziej poddajemy w wątpliwość realność myśli, ich zasadność.” Często widać jak po zastosowaniu Metody Ok, może tak być!© śmiejemy się z naszych lęków, a tak w nie wierzyliśmy. Byliśmy przekonani o ich prawdziwości. Warto pracować i uwalniać lęki. To lęk będzie najmocniejszym elementem, który przyczynia się do Tworzenia problemów w Twoim życiu choć ich nie chcesz. Nieznajomość prawa nie zwalania z odpowiedzialności i tak wygląda nasz świat. Możesz nie wiedzieć, że uciekając od wielu rzeczy tworzysz te rzeczy. Będziesz miał pretensje skąd to się bierze bo przecież starasz się być dobrym człowiekiem, ale co z tego? Jeśli kieruje Tobą lęk to możesz być pewny, że nie będziesz obecny i nie będziesz chciał być odpowiedzialny za swoje słowa, czyny, decyzje. Będziesz unikał tego czego się boisz, a unikając tego będziesz szedł prosto w paszczę tego. PRZYKŁADY: Boisz się, że znów podniesiesz głos bo masz taką tendencję w rozmowach, więc szybko dochodzi potem do kłótni bo już jesteś napięty. Czujesz w środku obawę, że to się może stać. Trzymasz się dzielnie, zaczynasz rozmowę, jesteś uważny, ale bodźce rozmówcy, temat rozmowy (np. drażliwy) zaczyna Cię pochłaniać, tracisz obecność zaczynasz widzieć, że tracisz nad sobą kontrolę, lęk rośnie, tracisz obecność, wybuchasz, krzyczysz. Potem masz pretensje, że nie dałeś rady. Dałbyś, jakbyś się nie bał, ponieważ lęk sprawił, że już miałeś emocji pod korek, apotem gdybyś nie miał reakcji lękowych związanych z rozmówcą i tematem rozmowy byłoby inaczej. Nie chcesz mieć problemu ze sobą, ani innymi, ale jakoś tak wyszło, a prawda jest taka, że nie skupiasz się na tym co trzeba. Jest spokojnie nie ma problemów i kiedy tak jest za długo to coś nie gra. Zaczynasz się denerwować i nie wiesz czemu. Czy to nuda, czy jakiś bezsens, czy może brak przeżywania czegoś w życiu, jakaś potrzeba, która chce zostać spełniona, sam nie wiesz. Zaczynasz tracić spokój. Było dobrze, a chodzisz struty. Już nie skupiasz się na tym, że przecież jest dobrze. Czegoś Ci brakuje i zamiast to odkryć to zaczynasz mieć do siebie pretensje, że coś z Tobą nie tak. Nie chcesz mieć problemu ze sobą, ani innymi, ale jakoś tak wyszło, a prawda jest taka, że nie skupiasz się na tym co trzeba. Jest spokojnie w związku, sielanka, dobrze, porozumienie, wspólne bycie. Nagle masz z czymś problem i nie mówisz z czym, nosisz to w sobie, udajesz, że jest w porządku. Z jednej strony chcesz sam sobie z tym poradzić, a z drugiej nakręca Cię to. Boisz się powiedzieć, wyrazić to. To może być pierdoła, ale rośnie do rozmiarów poważnego problemu. Dalej nie komunikujesz. Druga osoba widzi, że coś jest nie tak, ale idziesz w zaparte. W końcu narasta konflikt bo jesteście już oboje rozdrażnieni sytuacją. A co jak obie osoby tak mają? A jak nazbiera się szereg takich rzeczy? W końcu wybucha, a było tak dobrze. Nie chcesz mieć problemu ze sobą, ani innymi, ale jakoś tak wyszło, a prawda jest taka, że nie skupiasz się na tym co trzeba. Masz pracę. Dobrą pracę. Poszły wieści, że redukcja stanowisk. Zaczyna myśleć Ci się o tym. Nakręca się spirala obaw. Szukasz potwierdzenia. Wiesz, że nawet jak zapytasz to i tak Ci nie powiedzą prawdy. Zaczynasz być nieobecny, popełniasz błędy, opuszczasz się, męczysz się, stajesz się apatyczny, toczysz walkę, wypalasz się, zmuszasz do pracy. A może to mnie zaraz zwolnią? No tak na pewno mnie! Zapominasz już o tym przez co się zaczęło bo teraz już masz problem ze samym sobą. Jesteś znerwicowany. Do tego dochodzą problemy w domu, z dziećmi. itp. Dostajesz upomnienie od szefa czy kierownika działu, lidera, że nawalasz i nie jesteś wydajny. Nic się nie zmienia bo nie uwalniasz lęków nie wiesz jak, potrzebujesz pomocy, ale nie jesteś dość świadomy siebie. Zostajesz wyrzucony z pracy. Nie chcesz mieć problemu ze sobą, ani innymi, ale jakoś tak wyszło, a prawda jest taka, że nie skupiasz się na tym co trzeba. WNIOSKI Jesteśmy zbudowani z tego co świadome oraz tego co nieświadome i pragnie się realizować wtedy, kiedy tylko nasza świadomość odłącza się od tego co jest tu i teraz. Nie my sobie chcemy dostarczać problemów, ale mechanizmy w nas tak pracują, że w konsekwencji tworzymy je. Zatem problem sam w sobie jest momentem walki wewnętrznej, która została urzeczywistniona na zewnątrz. Jakbyśmy nie mieli tej walki to na zewnątrz bylibyśmy spokojni, a więc byłaby inna komunikacja, inne słownictwo, inny ton, inna mowa ciała i finalnie inna zachowania. Potem inne decyzje, inne postępowania z rzeczywistością. Inna zachowania w stosunku do samego siebie. My nie tworzymy sobie problemów specjalnie i nie robi też tego organizm. Nie czycha na Ciebie, aby mieć kolejny trudny moment. Problem to suma sprzecznych ze sobą wielu mechanizmów w nas. Organizm zawsze chce dla siebie dobrze, ale dla siebie to nie znaczy, dla świadomego Ciebie! Problem ze sobą to nic innego jak istniejąca sprzeczność pomiędzy tym czego chcesz świadomie i logicznie, a tym czego chce nieświadomy zbiór odruchów organizmu. Ty swoje, a on swoje. Potrzebujesz zrozumieć naturę odruchów, nawyków, podświadomych dążeń lękowych, aby zmienić swoją sytuacją. Możesz żyć jakby życie było ciekawym doświadczeniem, albo polem bitwy, a Ty sam będziesz wciąż w gotowości do walki. Z jednej strony chcemy czuć się bezpiecznie, radośnie, aby się działo, aby było miło, aby siebie spełniać, aby inni nas rozumieli i ułatwiali nam życie, ale z drugiej strony tak samo inni chcą tego samego choć drogi do tego są różne – te drogi nie zgadają się ze sobą. Dlatego powstają konflikty między ludźmi. Wszyscy chcą tego samego, ale nie wszyscy chcą tych samych dróg do tego. Potrzebujemy być obecni, dać sobie czas, być wytrwali, rozumieć siebie samych, postępować zgodnie z tym, jakimi chcemy się stać ludźmi. Mamy głównie robiąc różne rzeczy w życiu myśleć przez pryzmat: JAKIM JA CHCĘ BYĆ CZŁOWIEKIEM W TEJ CHWILI TU I TERAZ ROBIĄC TO CO ROBIĘ? W ten sposób unikniesz wielu problemów bo synchronizujesz wszystko, widzisz co się z Tobą dzieje i możesz w pokorze wybierać właściwie. Pozwolisz odejść temu co automatycznie i bardzo uważnie wybierzesz to co korzystne, a następnie będziesz to powtarzał tyle razy, aż stanie się automatyczne. Umiesz to zrobić. Masz to w genach to Twoja naturalna zdolność. Pamiętaj tylko, że organizm będzie co chwile chciał robić to co już umie i wie. Bądź świadomy i wybieraj. Nie Twoja wina czego jest nauczony Twój organizm, ale Twoja wina jak nic z tym nie robisz. Choć z drugiej strony nie Twoja wina, że nie wiesz co z tym zrobić, ale Twoja wina, że nic nie robisz, żeby się dowiedzieć. Zobacz gdzie nie usiądziesz tam odpowiedzialność za siebie ojeju… Wspieram Łukasz Ps. Napisz do mnie jeśli chcesz skutecznej pomocy w swoich problemach! Kliknij TUTAJ Anhedonia sama w sobie poważnie obniża komfort życia, rzadko też występuje samodzielnie – z reguły bywa objawem poważniejszych problemów, z którymi zmaga się człowiek. Często nawet mogą to być problemy nieuświadomione – nadal jednak silnie rzutują one na życie. "Jesteśmy tu dziś z solidarności dla telewizji Trwam" - powiedział Duda. Przypomniał, że jednym z postulatów sierpnia 1980 r. był dostęp do wolnych mediów. "Nie pozwolimy na to, by ktoś mówił, że postulaty sierpnia'80 to relikt przeszłości. Te postulaty będziemy realizować" - zapowiedział. Podkreślił, że do realizacji są jeszcze inne postulaty Solidarności. Przypomniał, że związkowcy zebrali ponad 2 mln podpisów o referendum w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego. "Ale rządzący mówią: nie, nie będziemy z wami rozmawiać. Ale my nie odpuszczamy, złożyliśmy skargę do Trybunału Konstytucyjnego i mamy nadzieję, że po zmianie władzy ta ustawa trafi tam, gdzie jej miejsce, czyli do kosza" - mówił Duda. Jak podkreślił, kolejna sprawa to umowy śmieciowe, co w szczególności dotyczy młodych ludzi, którzy pracują, nie odkładając składek na emeryturę. "Jesteśmy po to, by wstawić się za tymi ludźmi, którzy pracują, ale są ludźmi ubogimi" - mówił. Przypomniał, że Solidarność zebrała podpisy pod projektem ustawy o podwyższeniu płacy minimalnej, ale leży on w Sejmie i nic się z nim nie dzieje. "Dlatego czas na zmiany" - przekonywał. "Od lat mówią nam, że trzeba zaciskać pasa, ale my mamy dość zaciskania pasa! A mówią to ekonomiści, którzy mają pełne portfele. (...) Dlatego jesteśmy tu dzisiaj, by walczyć o wszystkich, którzy nie potrafią dąć sobie rady w życiu. (...) To jest kolejny etap związku zawodowego Solidarność w tej ciężkiej walce. Ja wiem, że przed nami ciężka droga, ale my to wyzwanie podejmujemy" - zaznaczył Duda. "Żyjemy w kraju, w którym musimy walczyć o miejsce dla krzyża w miejscu publicznym, w którym ludzi Solidarności nie wpuszcza się do Sejmu i Senatu, a nie wpuszczają ci, którym Solidarność utorowała tam drogę" - mówił. Dodał, że obecna władza powinna jak najszybciej odejść, bo rząd Donalda Tuska jest przeciwko społeczeństwu. "Solidarność to nie jest związek lewicowy ani prawicowy, jest to związek chrześcijańsko-pracowniczy. Nie będziemy wasalem żadnej partii, ale będziemy współpracować dla dobra Polski" - zapowiedział.(PAP) akw/ jra/ W życiu mamy dwa przeciwstawne sposoby myślenia i działania. Pierwszy zabija, drugi daje życie. Fot. Radu Florin / unsplash.com. W życiu mamy dwa przeciwstawne sposoby myślenia i działania: kalkulacja i sprzedaż oraz rozrzutna miłość i służba. Pierwszy sposób zabija, drugi – Boży – daje życie. Chyba złapala "złota rybkę" albo rekina i ją zjadł Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. No to mamy rybaczkę ,1 sza kobieta co wciąga ja wędkowanie chm dobre to ;) ;) ;) :D Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. czesc. wybieram sie dzis do urzedu pracy. moze oni mi cos znajda, bo samemu tu u nas w pile masakra, tymbardziej, ze padl winkowski-1000 osob na bruk. a prace znalezc musze bo chce. tak jak wczesniej wam pisalam-taka decyzje podjelam i tego sie trzymac bede. niech zarobie 1000 zl ale bede miedzy ludzmi i nie bede myslec o pierdolach w wolnych chwilach. lece sie szykowac. pozniej z malym na opatrunek kolejny zebodolu. caluski dla was:) ....a jutro raniutko na ryby Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Tak ,kobieta wyzwolona-to nowy model w tym świecie,a też pozytywny charakter tego przedsięwzięcia,dla wielu panów model "pani domu" lub "kury domowej" jest wygodny a także wykorzystywany do manipulowania w trakcie swojego uzależnienia od picia alkoholu i nie służąca na mi się to,że kobiety zaczynają dbać o siebie ,o swoje wartości i prawa,starają się być nie zależne finansowo i w życiu. Praca ,ruch w otoczeniu,obycie na zewnątrz powoduje ,że model kobiety tzw: sprzątaczki,kucharki itd: z lat 50 -tych zaczyna zanikać. Model "Pan i władca" zaczyna być maluśki i na pewno wielu facetów nie potrafi tego osobiście to nie przeszkadza,że kobiety stają się wyzwolone i partnerski,czy małżeński nie powinien być w stylu życze Ci ,abyś znalazła pracę-bo to umacnia pozycje kobiety. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. I jak mało panów z takim modelem chce się pogodzić..odbywa się to z pewnym ograniczeniem bo zęsto chcą żeby parcowały zarobkowo, wychowywały dzieci, w domu po pracy gospodynie a panowie?? No cóź...wrócili z pracy i są zmęczeni ;) Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Czesc. dzisiaj, kiedy tak siezialam sobie na rybkach wyswietlalam sobie w glowie filmy. rozne filmy z przeszlosci. musze to powiedziec teraz, za swiezego, by nie zakopac prawdy znowu gdzies gleboko. dzis uswiadomilam sobie, przypomnialam sobie, ze od poczatku wiedzialam, ze moj maz ma problem z alkoholem. patrzac na wszystko z perspektywy czasu teraz wiem, ze czasami kiedys na niego winy, ze mnie oszukal itd bylo tylko moja proba usprawiedliwienia samej siebie, ucieczka od odpowiedzialnosci. wiedzialam, i myslalam, ze milosc moja do niego i jego do mnie uchroni go. myslalam, ze zbawie swiat. wierylam, ze zbawie swiat.... teraz wiem, ze bylo to bledne myslenie i oszukiwanie samej siebie. fakt, wiem, ze nasza milosc przyczynila sie do jego trzezwienia, ale nie w tym kontekscie i przekonaniu jakie mialam kiedys. swiadomie wyszlam za maz za mojego meza chorego na alkoholizm, czego nie zaluje:). zaluje tylko, ze stal sie ofiara tej choroby jak wielu innych ludzi. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Błędne myślenie albo marzenie Pragniesz byc dobrą i taka jesteś :D oops: ;) Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. jestes cudowna szekla:) ale ja wcale nie jestem dobra kobieta. w sumie moze teraz od jakiegos czasu tak.... ale kiedys bylam bardzo zla kobieta. beti-bestia tak na mnie wolali taaa, ale taka bylam...kiedys.... ciesze sie ze zrozumialam, iz szukalam kozlow ofiarnych:) ukladam sie sama z soba i dobrze sie czuje:) Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. czesc. "ani rybow dzisiaj ani grzybow" -leje u nas jak z cebra. chyba wezme sie za porzadki w dokumentach. nie lubie tego i zabieram sie do tej roboty juz od miesiaca. ogolnie czuje sie dobrze. zauwazylam, ze zdystansowalam swoje emocje jako tako do moich rodzicow, a do tesciow zdystansowalam je bardzo bardzo. bo co to da, ze ja sie bede wkurzac i nakrecac-NIC. co u Ciebie Emilko. Mam jakies dziwne przeczucia, ze cos cie trapi. nie wiem. jakos tak odczuwam. obym sie mylila.... Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Mnie Bea trapi nadmiar myślenia i wiele, wiele rzeczy. Opisałam część tego w dziale na każdy temat. Więcej Ci odpiszę później. Teraz musze lecieć sprzątać Klub bo to mój dyżur. miłego dnia :D Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. No i wróciłam Zauważasz, że coś mnie trapi i masz rację. Jakaś seria zakłamań ludzkich mnie dopada i zaprząta mi to moje myśli, więc myśle jak tak można...udawać cierpiętnika i nie widzieć złych przywar u siebie. Otaczają mnie tacy ostatnio nagminnie i to całkiem blisko mnie. Jedna staje się bardzo psychiczna więc strach się poruszać. W Klubie chowają kawę i herbatę do magazynku więc zauważam brak zaufania. Rani mnie to bo nawet jak piłam to nie kradłam ale z drugiej strony twierdzę....nie sądź innych według siebie.....czyli jeśli nie ufasz bez powodu innym oznacza, że i Tobie nie można ufać. Ewidentnie nie jest to mój problem tylko zaprząta myśli pytaniami, czy ci ludzie sami siebie nie widzą? Czy oby na pewno trzeźwieją? Skąd ten brak wiary. nie przejmuj się jednak bo żyję, a że myślę....znaczy mam rozum Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. wiesz...ja mam ostatnio takie same mysli. mysle o moich tesciach, dokladnie tak samo-czy oni siebie nie widza, swojego postepowania, zaklamania, obludy, hipokryzji w stosunku do wszystkich? odpowiedz nasuwa mi sie zawsze ta sama - NIE WIDZA! uwazaja siebie za nie wiaomo kogo. u tesciowej mojej w jej omu rozinnym o gara nie bylo co wlozyc, u tescia lepiej ale cudow nie bylo. teraz, kiedy tesc dostal stanowisko-wcale nie wysokie, jeden z najznizszych szczebli, ale za "dobre pieniadze" -jakies 4 lata temu traktuja ludzi jak gowna. nie licza sie ze zdaniem innych, wyzej sraja niz du..pe maja, a tak naprawde nawet sie wyslowic nie potrafia. kpiny mojej tescioej, nasmiewanie sie, ze znowu tylu w lumpeksie szmaty przebieralo. 'az sie zygac chce'-powiada i wiele innych przykladow. klamia w zywe oczy, a slodko sie smieja. tesc szydzacy z tych ktorzy jezdza do lasu obrabiac drzewo na zime 'ja tam do lasu w zyciu nie pojade robic. kupilem sobie dab'-i wiele innych takich przyklaow. 'masz robic jak ja ci mowie-jestem twoimm ojcem gowniarzu'-tekst do mojego meza nie wazne gdzie jestesmy i z kim. kiedys pojechalismy z nimi nad jakby postawili nas przed faktem dokonanym. szlismy deptakiem swinoujscia i zatrzymalismy sie przy cos sie tam ludzi a tesc tak 'no wiecie! wy chcecie wydawac pieniadze na duperele! tu kredyt, tam kredyt, u nas mieszkacie. trzeba oszczedzac!. myslalam, ze sie ze wstydu spale, gdzie fakt,mamy dwa kredyty, ale jest z czego splacac, zyc tez mamy z czego. calkiem dobrze sobie drugi dzien wyjezdzalismy do domu. wiele bym mogla pisac, i pytam czy oni siebie nie widza. ludzie obcy ich sluchaja przytakuja, a potem nazywaja -nie mowia inaczej jak 'chamy i buraki'. oni siebie nie widza, dlatego olewam to od jakiegos czasu. moj maz po wczorajszej pewnej akcji powiedzial do mnie - 'wiesz. na wszystko w zyciu trzeba sobie zasluzyc. na starosc tez trzeba sobie zasluzyc'. zaklamania, obludy, dwulicowosci nie zmienisz, choc chcialoby sie. nie mysl tak bardzo o tym. zdystansuj. najwazniejsze, ze ty jestes w porzadku i w zgodzie z soba, a to, ze osadzaja-mierza swoja miarka tak jak powiedzialas, a to swiadczy tylko o nich. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. wiem, ze pisalam o innych sytuacjach, ale odp chyba jest jedna Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. no i nie mieszkamy u nich. polowa jest mojego meza (teraz tez moja), ale oni czuja sie jakby caly dom byl ich. ach...duzo by opowiadac... Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Sytuacje są inne ale sens ten sam. Wiesz im więcej czasu mija to przestaję żałować swojego picia a raczej odwracam myśli. Inaczej nie przepiłabym cieplej posadki w Elektrociepłowni ale też nie widziałabym ludzi a dokładniej jacy oni są, i jest dokładnie tak jak piszesz. Twoi Teściowie, nuworysze mają więcej kasy więc się mądrzą. Pracowałam na stacji paliw i człowiek, który tankował paliwo za 1000 zł był kulturalny i uprzejmy a ten co tankował za 20 zł gbur, cham....dlaczego?? Bo dorobił się autka, może malucha, i jest panem a pracownik stacji?? Prostakiem, który musi usługiwać. To samo w hipermarketach....trzeba tam pracować żeby widzieć ile ludzi, wielkich i dumnych żyje na kredyt. Wielki portfel a w nim karty, dużo kart, nieważne jakie ale ilość się liczy. Mogą mieć wartość muzealną, mogą to być karty na punkty ale to nieważne, ważny jest szpan. Z bardzo już odległych komunistycznych lat pamiętam jak kolega, który ściągnął z Podlasia swoją żonę i dwójkę malutkich dzieci do Warszawy i zamieszkał z nimi w hotelu robotniczym. Pokoik malutki, wspólna kuchnia, wspólna łazienka .....ale nie to mnie przeraziło, przeraziło mnie jego zachowanie w stosunku do innej koleżanki, która przyjechała ze wsi jak powiedział, że słoma jej jeszcze z butów wystaje. Nie muszę Ci opisywać chyba jak zareagowałam :?: Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. nie musisz. ja tesciom nic nie gadam, bo po co? nie ma sensu. kiedys przez nich plakalam, a teraz...patrze na nich z politowaniem. wczoraj tesc wyprosil z podworka kolegow mojego i patrzyli jak woskuje przy tym nie bylo-byl moj maz. tesc powiedzial-co to za zbiegowisko jakis byle jakisch dzieciarow. wypad'. moj syn nie skomentowal. maz mowil mi ze powiedzial do niego tylko pozniej 'nie przejmuj sie sie nie przejmuje'. po tej akcji moj maz powiedzial swojemu ojcu, ze naprawde nie myslal, ze jest taka swinia i cham. tesc sie oburzyl i odparl, ze dzieci z byle jakich rodzin nie beda mu tu przylazic. hhehh..normalne dzieci z normalnych rodzin. zalosne jest jego poczucie normalnosci. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. To dla Ciebie bardzo dobrze. Twój mąż trzeżwieje całą gębą. Eliminuje całkowicie wzory ze swojego dzieciństwa. Ja właśnie w takich przypadkach nie wiem co czuję dla tych ludzi......czy im współczuje zaślepienia czy nimi pogardzam. Wiem jedno na pewno....nie chcę mieć z nimi do czynienia Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. nie pogardzaj-to zle uczucie, a te potrafia sie rozplewic na przerozne inne. wspolczuj. takim ludziom trzeba wspolczuc. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Piła Pilskie Stowarzyszenie Klub Abstynenta „KOTWICA” 64-920 Piła ul. Kwiatowa 2 067 212 32 08 Podejrzałam gdzie mieszkasz i pomyślałam, że może spróbujecie Stowarzyszenia Rodzin Abstynenckich. Może być fajnie. Ja właśnie wybieram się w następny weekend na zlot Klonowego Liścia do Sierakowa. Podobno niesamowite wrażenie :D Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. lol: tam rozmawiamy o wszystkich problemach tez moj maz zaufal. to wlasciwie 2 takie osoby w trzezwieniu mojego meza. ja chodze na grupe i mam indywidualne. wszystko w jednej przychodni od leczenia uzaleznien w pile na wojska polskiego. lekarki sie znaja i potem miedzy soba konsultuja, wiedza jak z nami postepowac. fajna przychodnia, fajni terapeuci. jest tam taki pan sanitariusz-pracuje tam lata. opowiadal nam nie raz rozne historie. kiedy nas widzi razem ,albo osobno zawsze jeszcze z pol godziny gadania z nim. w ogole ich zdaniem powinnismy sobie pogratulowac staran i tego co we dwoje robimy. ponoc o nieczeste przypadki, ale ja tam nie wiem. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. dlaczego moj post ma niebieskie koleczko i gwiazdke? Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. strach....dzis zowu, wlasnie przed chwila zaczelam odczuwac ten strach, tak jak kiedys kiedy moj maz alkoholik pil...strach, ktory rozlewa sie po calym ciele i przychodza wtey te mysli....przyszedl nie wiadomo skad, nie wiadomo dlaczego....kiedy to sie skonczy? kiedy przestanie mnie nachodzic!? chyba oszaleje! mialam tak dobry nastroj a teraz az mi sie wyc chce! :cry: Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Beata co się z Tobą dzieje?? Przerażasz mnie. Mąż jest w domu??? Beata może to napięcie przedmiesiączkowe. Odezwij się. Proszęęęęęę Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. och emilko. ja sama bylam przerazona tym co sie stalo ze mna. ogarnialo mnie uczucie niepokoju, ale tak silne odczuwalam kiedy radek pil, chociaz...to dzisiejsze bylo razy 1000.... dopiero wrocilismy z tej budowy. jutro o piatej rano jedziemy na ryby:) jedzie tez radka kolega, ten ktory pomaga robic budowe. wiecie, ze moj maz zadnemu koledze nie pochwalil sie ze zona jezdzi na ryby. przemek mowi ;kurde radzio, co ty? wstydzisz sie? ja to ci zazdroszcze". moj maz zaproponowal wspolne lowienie. zobaczymy jak to bedzie:) Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Dobrze Bea że strachminął...tak mi się przynajmniej wydaje ?: Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. och.....co za dwa ni! non stop w biegu. nowa szkola syna-gimnazjum:) alez juz mam duzego mojego malego synka:) nieprzyjemna sprawa-uzeranie sie z serwisem NTT -czyli moj komputer na sie wszystkiego byle gwarancje ominac :evil: a reszte opowiem wszystko z samego rana moi kochani:) CALUJE WAS WSZYSTKICH:) I MOCNO SCISKAM!!! Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Bea nie martw się czasami ja też mam urwanie gwizdka ,doba za krótka,ale daje rady bo Pogoda Ducha jest najważniejsza i najważniejszy jest dzisiejszy dzień dla mnie ,dzisiaj jestem trzeżwy i to sprawia radość i daje Siłę do działąnia. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji. Czesc:) Ale ja sie wcale nie martwie:) byla zlosc na serwis, byla gonitwa, ale to dobrze!! bylam w ruchu. nie mialam czasu na glupie mysli. we wtorek bylam na grupie. pozniej mialam inywidualna. poruszlam temat mojej mamy na indywidulnej. pierwszy raz z kimkolwiek. godzine ryczalam. w ogole siedzialam u mojej terapeutki dwie godziny. w koncu sie przemoglam i zaczelam mowic o moich rodzicach. zaczelam od mamy. od jej traktowania mnie jak najgorsza men...de na ziemi. zrozumialam dlaczego tak jest, ale to dopiero poczatek. teraz musze sie z tym pogodzic. wrzucilam tu kiedys post historie z preszlosci. Norbi, Emilko stad trzeba go usunac chyba. ten post musi byc w dda. powoli dojrzewam by zaczac pisac historie z przeszlosci. ostatnio tez rozmawialam z moim mezem, kiedy wrocil ze swojej indywidualnej. zapytalam czy mu to wystarcza. odpowiedzial, ze narazie tak. ze teraz dopiero dowiaduje sie dlaczego tak sie z nim dzialo. poznaje mechanizmy dlaczego pil. powiedzial, ze musi to wszystko wiedziec, ale dodal tez, o czym nigdy ne pomyslalam "michu, przeciez ja mam autorytet. myslisz ze po co zaczalem go odwiedzac, rozmawiac. przeciez mam Antka." Pan Antek to mezczyzna ok 60. trzezwieje od 8 lat. dwa lata temu przez glupote na sylwestra posmakowal-pil 2 tyg i zakonczyl ten proces. przez cale swoje zycie nie mial nic-fach w reku i reke do swojego fachu, ale wszystko zzerala swoim piciu zapedzil sie tak dalece, ze podbieral ludziom pieniadze, zywnosc kiedy cos u nich robil(jest stolarzem). dla wiekszosci byl juz co z tego ze mial fach i byl w tym fenomenalny. powiedzial sobie dosc. bez prostu sam. po 4 latach trzezwiosci postawil dom. mieszka na naszej przeciwko nas-tak nieco po skosie. piekny dom, w domu wszystko w ma mnostwo. znowu jest szanowany. powiedzial ostatnio mojemu mezowi, ze wciaz jest mu wstyd przed niektorymi osobami, ale tych osob jest coraz juz mniej. powiedzial do meza "zobacz. mam prawie 56 gorzej niz moj ojciec przez te wode. zobacz w pare lat kiedy ja zostawilem postawilem dom, urzadzilem go wlasnymi rekami, wciaz chca mnie do pracy, znowu do mnie przychodza. zobacz co mialbym przez te wszystkie lata gdbm nie pil. moze mialbym zone i dzieci, ale jestem ale nie pije choc mnie szlag trafia". kiedy moj maz alko mi przytoczyl te rozmowe powiedzial " antek jest wielki, nie?" . mowie "no tak:)". hheh:) musze czekac na kolejne otwarcie sie mojego meza. ale juz sie tego nie wierce mu dziury w brzuchu. otwiera sie sam. kocham go bardzo. Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.